Przejdź do treści głównej
Strona główna - Filmy - Trędowata

To najbardziej popularna wśród widzów adaptacja najsłynniejszego melodramatu polskiej literatury autorstwa Heleny Mniszkówny. Podobnie jak powieść oraz dwie międzywojenne adaptacje (1926, reż. Edward Puchalski, oraz 1936, reż. Juliusz Gardan) film Jerzego Hoffmana spotkał się z miażdżącymi opiniami większości krytyków, zarzucającymi mu kicz, oraz zachwytem tzw. szerokiej publiczności. Kreacje Elżbiety Starosteckiej jako Stefci oraz Leszka Teleszyńskiego jako Waldemara nie wszystkim przypadły do gustu, ale dla większości widzów ta para na długie lata stała się ucieleśnieniem wyobrażeń o czystej i szczerej miłości.

Pierwszy scenariusz napisał jeden z najbardziej cenionych polskich pisarzy Stanisław Dygat, który marzył o stworzeniu na podstawie książki Mniszkówny inteligentnego pastiszu, Hoffman wolał jednak o perypetiach miłosnych pary zakochanych opowiedzieć w tonie na serio. Ostatecznie literat w publicznie ogłoszonym liście wycofał swoje nazwisko z czołówki. Adaptacja zachowała oryginalny literacki motyw, czyli historię Kopciuszka i księcia: wywodzący się z arystokratycznej rodziny ordynat Waldemar Michorowski zakochuje się z wzajemnością w skromnej guwernantce Stefanii Rudeckiej i przezwyciężając wszelkie przeszkody, doprowadza do zaręczyn z ukochaną. Mezalians nie ma jednak szczęśliwego zakończenia, bo intrygi środowiska doprowadzają do choroby Stefanii oraz jej nagłej śmierci.

W filmie „Trędowata” wystąpili m.in.: Anna Dymna, Czesław Wołłejko, Jadwiga Barańska, Gabriela Kownacka czy Piotr Fronczewski. Nawiązaniem do przedwojennego filmu Juliusza Gardana było obsadzenie w roli babci Waldemara Ireny Malkiewicz, która w 1936 r. grała rolę Melani Barskiej. Wielkim atutem filmu okazał się walc skomponowany przez Wojciecha Kilara, który do dziś często pojawia się podczas uroczystości weselnych (ta melodia – w aranżacji na fortepian – pojawiła się już wcześniej w filmie „Lokis. Rękopis profesora Wittelsbacha” Janusza Majewskiego, do którego zdjęcia także powstawały w Łańcucie), wrażenie robiły ponadto sceny kręcone w imponujących magnackich siedzibach w Łańcucie i Książu. W finale melodramatu pojawia się ponadto wątek rzeszowski – sceny pogrzebu zrealizowano na Starym Cmentarzu w Rzeszowie.

Elżbieta Starostecka - odtwórczyni roli Stefci

Ten film jest baśnią. Jest tęsknotą za wielkim, prawdziwym uczuciem.

Trędowata – tajemnice filmowego planu [online] https://www.youtube.com/watch?v=kkPxgBd5GRQ [dostęp: 01.07.2026 r.].

Jerzy Hoffman - reżyser

Robiłem do tej pory same filmy męskie, aż żona powiada, zrób coś o miłości, choćby «Trędowatą».

Agnieszka Polanowska, Nie tylko chleb i woda, czyli o „Trędowatej” Jerzego Hoffmana [online] https://www.fina.gov.pl/publicystyka-filmowa/nie-tylko-chleb-i-woda-czyli-o-tredowatej-jerzego-hoffmana/ [dostęp: 01.07.2026 r.].

Jerzy Hoffman - reżyser

Właśnie chcę zrealizować tę rzecz bez żadnej ekwilibrystyki z parodią czy pastiszem – będzie to po prostu tradycyjny melodramat, miłosna historia w stylowych wnętrzach, z dobrym motywem muzycznym.

– Ależ to już anachronizm!

– Dlaczego? Kręcę po prostu w miarę możliwości dobry film popularny. Wykonuję dobrą robotę filmową, świadomą walorów kina i oczekiwań publiczności…

Elżbieta Królikowska, Trędowata, „Ekran” 1976, nr 51, s. 12.

Notatka prasowa

Mimo wręcz kontrowersyjnych opinii, melodramat Jerzego Hoffmana «Trędowata» okazał się najbardziej kasowym filmem roku 1976. Jak nas poinformowała kierowniczka kina «Bałtyk» w Przemyślu, p. Irena Skalska – w ciągu dwóch tygodni «Trędowatą» obejrzało około 22 tysięcy osób, co jest absolutnym rekordem frekwencji w minionym roku!

W roku 1975 największą popularnością cieszył się «Potop», który – w samym tylko Przemyślu wzbudził zainteresowanie u ponad 50-tysięcznej widowni! Gdy się jednak zważy, że «Potop» wyświetlany był przez pełne 3 miesiące, love story Mniszkówny zdaje się być niepokonana!.

„Trędowata” – przebojem roku 1976, „Życie Przemyskie: tygodnik społeczny”, 1977, R. 11, nr 2 (480) 12 stycznia.

Jerzy Hoffman - reżyser, w rozmowie z dziennikarzem Jackiem Szczerbą

– «Trędowata» odniosła wielki sukces, miała prawie 10 milionów widzów. «Sztandar Młodych» relacjonował, że kolejka przed jednym ze stołecznych kin stała od świtu, o dziesiątej rozpoczęto sprzedaż, a za piętnaście dwunasta nie było już ani jednego biletu. Film sprzedano do Chin, niemiecka telewizja RDF powtórzyła emisję na życzenie widzów. Tylko Zygmunt Kałużyński się przyczepił, że «ani to beczka śmiechu, ani cysterna łez».

– Zyzio Kałużyński bywał złośliwy. W ogóle wiele mu można zarzucić, ale nie to, że się nie znał na kinie. A widzów mieliśmy więcej, tylko część «przepisano» na konto filmów radzieckich. Po «Trędowatej» szalenie mnie namawiano, żebym sfilmował jej kontynuację – „Ordynata Michorowskiego”. Ani mi to było w głowie. (…) «Trędowata wzbudzała zachwyty zwłaszcza w Związku Radzieckim».

– Ale tantiem się stamtąd nie dostawało?

– Nie, bo Rosja nie podpisała konwencji berneńskiej o prawach autorskich z roku 1886. A w ZSRR, bodaj ukazem samego Stalina, autorzy filmów zostali pozbawieni prawa do tantiem.

„Jerzy Hoffman. Po mnie choćby «Potop>», rozmawia Jacek Szczerba, Warszawa 2015, s. 259.

Elżbieta Królikowska - dziennikarka

Ma to być wytrawny dramat salonowy w stylowych wnętrzach, z przebojowym motywem muzycznym. «Trędowata» realizowana jest we wnętrzach zamku łańcuckiego, jednym z niewielu w skali kraju kompletnych pałaców neobarokowych, który udało się odrestaurować po pożodze wojennej i spustoszeniu, jakie uczynił tu ostatni właściciel Alfred hr. Potocki. Wyposażenie sal w stylu barokowym, rokoka i klasycyzmu, bogata galeria malarstwa (głównie francuskiego i polskiego z końca wieku XVII i XVII), liczne eksponaty, które udało się zrekonstruować tak wiernie, że uczyniono tu muzeum XVIII-wiecznych wnętrz. Cenna biblioteka, mnóstwo pamiątek i jeden z najpiękniejszych parków w stylu angielskim dopełniają urody scenerii filmu.

Elżbieta Królikowska, Trędowata, „Ekran” 1976, nr 51, s. 12.

Stanisław Dygat - pisarz, autor pierwszej wersji scenariusza

W związku z ukazującymi się notatkami na temat produkcji filmu «Trędowata» i wymienianym w nich moim nazwiskiem jako autora scenariusza, oświadczam: W ostatecznej wersji scenopisu napisanego przez reżysera Jerzego Hoffmana, twórca filmu odszedł całkowicie od mojej wersji scenariusza i zrezygnował z koncepcji, która była dla mnie usprawiedliwieniem i bodźcem dla dokonania przeróbki filmowej tego utworu fascynującego mnie od dawna i budzącego mój szczególny podziw. To skłoniło mnie do złożenia w Zespole Silesia żądania wycofania z czołówki filmu mojego nazwiska oraz do zrzeczenia się tantiem i wszelkich innych korzyści finansowych. Będąc przekonanym o sukcesie filmu «Trędowata», nie chciałbym dzielić z jego twórcami zaszczytów i korzyści, w których nie będzie mojego udziału.

Agnieszka Polanowska, Nie tylko chleb i woda, czyli o „Trędowatej” Jerzego Hoffmana [online] https://www.fina.gov.pl/publicystyka-filmowa/nie-tylko-chleb-i-woda-czyli-o-tredowatej-jerzego-hoffmana/ [dostęp: 01.07.2026 r.].

Barbara Mruklik - dziennikarka

Z ponad stu notatek, informacji, reportaży, wywiadów, które ukazały się na dobrotliwych łamach naszej prasy różnego autoramentu, od «Kuriera» do «Gromady Rolnika Polskiego», można się było dowiedzieć wszystkiego: jaką sypialnię ma Waldy, gdzie się odbył bal zaręczynowy, przy jakim fortepianie Stefcia śpiewa «Precz z moich oczu», ale tylko jedna z gazet zapytała: jaki jest cel tego zamieszania?.

Agnieszka Polanowska, Nie tylko chleb i woda, czyli o „Trędowatej” Jerzego Hoffmana [online] https://www.fina.gov.pl/publicystyka-filmowa/nie-tylko-chleb-i-woda-czyli-o-tredowatej-jerzego-hoffmana/ [dostęp: 01.07.2026 r.].

Andrzej Wajda - reżyser

To jest film potrzebny, a takich filmów w ciągu roku robimy w naszej kinematografii kilka, wiemy, po co takie filmy się robi, chodzi o to, żeby widz przychodził na nie z przyjemnością, i w danym przypadku uważam, że się nie zawiedzie.

Agnieszka Polanowska, Nie tylko chleb i woda, czyli o „Trędowatej” Jerzego Hoffmana [online] https://www.fina.gov.pl/publicystyka-filmowa/nie-tylko-chleb-i-woda-czyli-o-tredowatej-jerzego-hoffmana/ [dostęp: 01.07.2026 r.].

Adam Horoszczak - krytyk

Otrzymaliśmy «Trędowatą» sfilmowaną dosłownie i serio, podaną – jak na złotej tacy – na podkładzie dźwiękowym nie milknącej, natrętnej, usypiającej aktywność szarych komórek i zmysłu krytycznego, ckliwej melo-muzyczki (piękna piosenka «Precz z moich oczu…» brzmi tu jak profanacja mickiewiczowskiej poezji); film utrzymany w manierze wizualnej przedwojennych pocztówek miłosnych z podpisem: «dwa serca złączone, klucz rzucony w morze, nikt nas nie rozłączy, tylko Ty, o Boże». Sama rzewność. Same łzy. Sam tandetny lukier.

Adam Horoszczak, Klucz rzucony w morze, „Film” 1977, nr 51, s. 9.

Adam Sapeta - Wojewódzki Podkarpacki Konserwator Zabytków, ówczesny pracownik planu filmowego

Aby uchwycić łkającą na posłaniu Stefanię Jerzy Hoffman zdecydował o umieszczeniu kamery za łóżkiem oraz podniesieniu samego łóżka w celu zrealizowania prawidłowego ujęcia. Mebel odsunięto od ściany i postawiono na drewnianych skrzyniach – całkiem wysokich, bo liczących ponad pół metra. Elżbieta Starostecka nie była w stanie w naturalny sposób położyć się na tak wysoko umieszczonym łóżku, dlatego na potrzeby realizacji tej sceny przygotowano dla aktorki walizki, po których miała ona wygodnie wejść i rzucić się na łóżko. Ale ani łóżko, ani walizki nie miały w takim układzie oparcia i gdy Stefcia rzucała się na poduszki, wszystko się rozjeżdżało. Po kilku nieudanych dublach to ja dostałem polecenie, żeby leżeć pod łóżkiem i trzymać walizki. Do tej pory, gdy oglądam tę scenę, sprawdzam, czy gdzieś mnie tam nie widać.

Adam Sapeta, relacja ustna, 2026, GB.

Teresa Fabijańska - historyk sztuki, kustoszka łańcuckiej powozowni

Teleszyński śliczny, świeżo po ślubie młodziutka Starostecka urocza, delikatna jak porcelanowa laleczka. Można było patrzeć na nich jak w obrazki. Podczas plenerowych nagrań Starostecka zawsze trzymała się samotnie, w cieniu, na uboczu, tak jakby przygotowywała się do roli, szukała skupienia, nie chciała, by ktoś jej przeszkadzał. Nie brała udziału w rozmowach towarzyskich. – Scenę, w której odrzuca wyznanie miłości ordynata, uświadamiając sobie, że ich związek to mezalians, z którego wybuchnie skandal, zagrała na oczach gapiów. Tak pięknie wczuć się i oddać emocje to tylko aktor potrafi.

Sztywne nogi wystawały z karety, czyli o kultowych filmach kręconych na Podkarpaciu [online] https://nowiny24.pl/sztywne-nogi-wystawaly-z-karety-czyli-o-kultowych-filmach-kreconych-na-podkarpaciu/ar/5818343 [dostęp: 01.07.2026 r.].

Teresa Fabijańska - historyk sztuki, kustoszka łańcuckiej powozowni

Te drzewa, na tle których rozgrywa się sentymentalna scena, kiedy uszczęśliwiona Stefcia Rudecka kręci się wokół w rytm walca, już nie istnieją – mówi emerytowana kustosz. – Dąb został pochylony przez burzę i ze strachu go ścięto. Nie przetrwała też lipa, która stała samotnie i pięknie rosła. Film jest więc też historycznym wspomnieniem parku.

Sztywne nogi wystawały z karety, czyli o kultowych filmach kręconych na Podkarpaciu [online] https://nowiny24.pl/sztywne-nogi-wystawaly-z-karety-czyli-o-kultowych-filmach-kreconych-na-podkarpaciu/ar/5818343 [dostęp: 01.07.2026 r.].

Elżbieta Królikowska - dziennikarka

Przez megafon wzywają do ciszy: „Scena 28, ujęcie 123, «Trędowata», klaps!”. Rozpoczyna się ujęcie. «Sala narożna» Zamku Potockich: weneckie lustra z Murano, barokowe fotele i szezlongi, antyczne marmurowe popiersia. Przy dużym francuskim oknie – biały fortepian, przy nim Stefcia – Elżbieta Starostecka śpiewa pieśń do słów Mickiewicza i muzyki Kilara – «Precz z moich oczu». Jest subtelna i liryczna. Niepostrzeżenie wchodzi Waldemar – Leszek Teleszyński i taki oto wiodą dialog:

«– Brawo, brawo… Bałem się tu przyjechać przez cały tydzień. Tak mnie pani stanowczo odprawiła w lesie, potem przy obiedzie. Ale zaryzykowałem i oto jestem. Pani na pewno wolała, abym jak najdłużej się nie zjawiał.

– Przeciwnie – odpowiada Stefcia. Oczekiwałam pańskiego przyjazdu, ponieważ dziadek pana tęsknił.

– Więc pani pragnęła mego przyjazdu dla dziadka, nie dla siebie.

– Pragnęła to za silne. Oczekiwałam…».

I wszystko jest, jak oczekiwaliśmy – wnętrza stylowe, panna skromna i gładka, ordynat uderzającego szarmu i ten chwytający za serce motyw muzyczny.

Na planie wielki ruch: zdjęcia mają być ukończone już w połowie sierpnia, premiera zapowiadana jest na jesień!

«– Proszę natychmiast jechać do szewca i rozbić buty Waldego – ordynat nie może chodzić boso!» – Istotnie, wytworny magnat póki co występuje bez butów – więc co najwyżej plan amerykański.

«– Panie Andrzeju, czy są już kapelusze na garden party?». Tu wyjaśnię, że epizod gardenparty realizowany będzie w innym pięknym zamku, w Książu, który słynie ze wspaniałego parku i tarasów.

Reżyser lokuje się pod fortepianem… «– Widzisz mnie, obejmujesz?» – pyta operatora. Wyczołguje się spod instrumentu i mówi do technicznego: «Trzymaj, bracie, to krzesło, żeby Elżbieta się nie pośliznęła i nie wpadła pod instrument».

«– Proszę poprawić mi ręce» – życzy sobie ordynat Michorowski.

Praca trwa dalej aż do godziny 20.00, dopiero wtedy gasną światła, ekipa zwija sprzęt, a ja nareszcie – już poza planem – mogę spokojnie pogawędzić z reżyserem.

Elżbieta Królikowska, Trędowata, „Ekran” 1976, nr 51, s. 12.

Adam Sapeta - Wojewódzki Podkarpacki Konserwator Zabytków, ówczesny pracownik planu filmowego

Pamiętam dzień, gdy w Salonie Narożnym nagrywano scenę miniwystępu Stefci Rudeckiej na fortepianie. Stałem pod oknami i polewałem je wodą z sikawki, żeby imitować ulewny deszcz.

Adam Sapeta, relacja ustna, 2026, GB.

Teresa Fabijańska - historyk sztuki, kustoszka łańcuckiej powozowni

Pobiegłam na chwilę do domu coś zjeść i wróciłam doglądać powozów, które mogły być jeszcze potrzebne do zdjęć. Nagle patrzę, a z landoletu podobnego do karety, który stał bez koni w cieniu, prawie w krzakach, odsunięty już z planu, wystają sztywne nogi w czarnych lakierkach. Widać jeszcze było kawałek eleganckich spodni od garnituru. Myślę sobie, Boże święty, trup w karecie. Byłam tak strasznie przerażona, ale mam coś takiego w sobie, że boję się, ale idę do przodu. Podbiegam i staję zdumiona, bo patrzę, a to leży Teleszyński. Nogi mu się nie zmieściły, więc położył się w poprzek. Mówię: «Co pan?», i nagle zawisa mi całkowicie głos, bo on podnosi lekko głowę, te śliczne rzęsy i przeprasza: Bardzo panią przepraszam, ale ja jestem taki padnięty. A ja na to: Ależ proszę, panu wszystko wolno.

Sztywne nogi wystawały z karety, czyli o kultowych filmach kręconych na Podkarpaciu [online] https://nowiny24.pl/sztywne-nogi-wystawaly-z-karety-czyli-o-kultowych-filmach-kreconych-na-podkarpaciu/ar/5818343 [dostęp: 01.07.2026 r.].

Leszek Teleszyński - aktor, odtwórca roli Waldemara Michorowskiego

W pewnym momencie nie dało się zrobić zbliżenia, bo koń był zbyt ruchliwy. Operator mówi, że nie da rady, bo koń ciągle się rusza i wychodzi z kadru. Co tu zrobić? Jerzy Hoffman powiedział: «Złaź! I wchodź na moje ramiona!». Tego nie dało się zrobić z ziemi, bo byłoby widać, że jestem nisko, a więc usiadłem na ramionach Jerzego Hoffmana i wtedy to się dało nakręcić. Jerzy Hoffman zachowywał się porządnie, nie wychodził z kadru.

Trędowata – tajemnice filmowego planu [online] https://www.bing.com/videos/riverview/relatedvideo?q=tredowata+tajemnice&&mid=B3DC0CE5A8C1CB23EECCB3DC0CE5A8C1CB23EECC&churl=https%3a%2f%2fwww.youtube.com%2fchannel%2fUCRlSxmrXSOjv64RJHtl0Vhw&FORM=VAMGZC (ok 7’00”) [dostęp: 01.07.2026 r.].

Jerzy Hoffman - reżyser

Początkowo chcieliśmy kręcić sporo scen w Łazienkach, ale dyrektor Marek Kwiatkowski uznał, że takiej szmiry się u nich robić nie będzie. Wybraliśmy zatem Łańcut i Książ. Żeby utrzymać się w poetyce uciekającego nam lata, często filmowaliśmy przez sztucznie stworzone fontanny, które się kontrowo podświetlało, udając, że jest letnio i jasno.

„Jerzy Hoffman. Po mnie choćby «Potop»”, rozmawia Jacek Szczerba, Warszawa 2015, s. 259.

Adam Sapeta - Wojewódzki Podkarpacki Konserwator Zabytków, ówczesny pracownik planu filmowego

Sceny przejazdu gości na garden party były kręcone w parku w dalekim oraz bliskim planie. Zdjęcia w planie bliskim były kręcone wtedy, gdy wszystkie pojazdy stały. Moim zadaniem było to, aby rozbujać pojazdy i tym samym dać wrażenie ruchu. W tym samym czasie inna osoba z obsługi rytmicznie poruszała przesłoną przed reflektorem, dzięki czemu na sylwetkach aktorów pojawiały się smugi światła przerywane zacienieniem, podobne do tych, jakie daje prześwitujące przez zieleń drzew słońce.

Adam Sapeta, relacja ustna, 2026, GB.

Elżbieta Starostecka - aktorka, odtwórczyni roli Stefani Rudeckiej

To nie było lekkie zajęcie. W tym czasie również wiele grałam w teatrze. Nieraz było tak, że najpierw miałam próby, potem grałam w przedstawieniu, a później były jakieś inne zajęcia. Następnie wsiadałam w taksówkę, a podróż do Łańcuta trwała prawie całą noc. Później parę godzin snu, czasami tylko dwie, trzy. Potem szło się na plan i trzeba było wyglądać tak, jakby człowiek był co najmniej po miesięcznym urlopie. Natomiast jeśli chodzi o same sceny, w których grałam, to wielką przyjemnością było dla mnie obcowanie z tym wszystkim, co jest w pałacu. Tak naprawdę mieliśmy przecież do czynienia z historią. Te wnętrza oraz cała masa przedmiotów, których kiedyś używali ludzie, powodowały coś na kształt wzruszenia, a na pewno – szacunku.

Michał Okrzeszowski, Stefcia Rudecka z filmu „Trędowata” po latach wróciła do Łańcuta, 28 sierpnia 2015, [online] https://nowiny24.pl/stefcia-rudecka-z-filmu-tredowata-po-latach-wrocila-do-lancuta/ar/7703699 [dostęp: 01.07.2026 r.].

Leszek Teleszyński - aktor, odtwórca roli Waldemara Michorowskiego

Był straszny upał. Nie cały pałac był wynajęty, wycieczki przychodziły na dziedziniec i do ogrodu, a więc panował hałas i trzeba było pozamykać wszystkie okna. Pracowały porządne, mocne reflektory wyładowcze, które grzały dodatkowo, także charakteryzacja musiała być na planie bez przerwy, bo trzeba było te kropelki potu, które się pojawiały prawie natychmiast, od razu usuwać. Kołnierzyk musiał być przecież nieskazitelnie biały, czyściutki, wyprasowany.

Trędowata – tajemnice filmowego planu [online] https://www.youtube.com/watch?v=kkPxgBd5GRQ ok. 3’00” [dostęp: 01.07.2026 r.].

Teresa Fabijańska - historyk sztuki, kustoszka łańcuckiej powozowni (w rozmowie z Beatą Terczyńską)

To było lato, bodajże sierpień, w pełni rozwinięta zieleń, kwiaty. – Pamiętam scenę wyznania miłosnego ordynata Michorowskiego, którego grał Leszek Teleszyński, do Stefci, w rolę której wcieliła się młodziutka Elżbieta Starostecka. Kręcona była w parku wewnętrznym, od strony wschodniej, tam gdzie jest tak zwany ogród włoski – opowiada.

Mówi, że wtedy podstawili aktorom powóz z odwróconym siedzeniem. Rzecz polega na tym, że siedząc w nim, nie widzi się kozła ze stangretem ani koni, natomiast ogląda się krajobraz. Parę osłania buda, która ma umbrelkę i klapę. Jest kameralnie.

W scenie ordynat wyznaje miłość nauczycielce, a ona jest tak strasznie tym przestraszona, że z impetem otwiera klapę, wyskakuje z powozu i mówi: «Ja pana nie kocham, ja pana nie kocham», po czym ucieka. – Drżeliśmy wtedy, żeby za mocno nie stuknęła klapą, żeby to się nie rozleciało, a wszystko, co było poprzypinane do powozu, nie zniszczyło budy.

Sztywne nogi wystawały z karety, czyli o kultowych filmach kręconych na Podkarpaciu [online] https://nowiny24.pl/sztywne-nogi-wystawaly-z-karety-czyli-o-kultowych-filmach-kreconych-na-podkarpaciu/ar/5818343 [dostęp: 01.07.2026 r.].

Teresa Fabijańska - historyk sztuki, kustoszka łańcuckiej powozowni (o pościgu ordynata Michorowskiego, który poprzedza spotkanie przy szlabanie)

To była brawurowa scena w przepięknym plenerze parkowym. Ogiery z Bogusławic, owszem, były ułożone i przygotowane, ale równie dobrze mogły ponieść. Drżałam, żeby coś się nie stało Teleszyńskiemu, ale i bryczce, aby uprząż się nie zerwała, dyszel nie ułamał. Ogromnie to przeżywałam.

Sztywne nogi wystawały z karety, czyli o kultowych filmach kręconych na Podkarpaciu [online] https://nowiny24.pl/sztywne-nogi-wystawaly-z-karety-czyli-o-kultowych-filmach-kreconych-na-podkarpaciu/ar/5818343 [dostęp: 01.07.2026 r.].

Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA
Trędowata ©Fototeka FINA

Zobacz na mapie

Trędowata ©Fototeka FINA

Okolice Łańcuta

Po skandalu na garden-party Stefania (Elżbieta Starostecka) wypowiada umowę hrabinie Elzanowskiej i opuszcza Słodkowice. Ordynat Michorowski (Leszek Teleszyński) mknie za nią powozem (bryczką czerniowiecką), brawurowo popędzając konie, i dogania swoją wybrankę tuż przed szlabanem i stacją kolejową. Stefania tym razem pierwsza rzuca mu się na szyję i wyznaje, że pokochała Waldemara w pierwszym momencie, gdy go zobaczyła. Pocałunkom zakochanych towarzyszy gwizd nadjeżdżającego pociągu, Stefania nie rezygnuje z wyjazdu, ale ordynat obiecuje, że przyjedzie prosić o rękę kobiety.

Trędowata ©Fototeka FINA

Stary cmentarz w Rzeszowie

Szczęście Stefanii Rudeckiej (Elżbieta Starostecka) i Waldemara Michorowskiego (Leszek Teleszyński) okazuje się niezwykle krótkie. Choroba, w którą Stefania zapada po swoim pierwszym w życiu balu, okazuje się śmiertelna. Finałowe sceny „Trędowatej” to sceny pogrzebu – nad grobem młodej żony pochyla się postarzały i zmęczony Waldemar, nie mogący uwierzyć w śmierć ukochanej. Otaczają go przedstawiciele arystokracji, którzy wcześniej sprzeciwiali się wejściu Stefanii do ich sfery, a wdowca wspierają Melania Barska z ojcem. Nie widać po ich twarzach, aby żałowali śmierci Stefanii. Ostatnie spojrzenie Waldemara – oraz widza filmowego – wędruje ku zasypanemu bukietami białych kwiatów nagrobkowi Stefanii.

Trędowata ©Fototeka FINA

Salon Zielony - zamek w Łańcucie

Po zaręczynach z Waldemarem Stefania Rudecka budzi się w pokoju wypełnionym różami. Kobieta nie może uwierzyć w swoje szczęście, rozgląda się po pomieszczeniu, cieszy widokiem kwiatów i zaczyna tańczyć. Jej nastrój znika w momencie, gdy przeczyta liścik dołączony do jednego z bukietów: „Ordynat jest zaślepiony twoją urodą. Ożenił się z tobą, bo nie chciałaś zostać jego kochanką. Nigdy nie daruje ci chwili zapomnienia, jak i my nie darujemy ci, że chciałaś się wedrzeć między nas. W naszej sferze będziesz zawsze trędowata”. To samo wnętrze – czyli Salon Zielony – wykorzystano w scenie choroby i śmierci Stefanii. Młoda kobieta leży w gorączce i ma majaki, ale w momentach świadomości rozpoznaje czuwającego przy niej męża. Obydwoje wierzą, że choroba szybko minie, jednak te nadzieje okażą się płonne.

Trędowata ©Fototeka FINA

Wnętrze powozu

Wracając z garden party, Stefania Rudecka (Elżbieta Starostecka) i Waldemar Michorowski (Leszek Teleszyński) jadą tym samym powozem. To wtedy mężczyzna pierwszy raz wyznaje Stefci miłość. Nauczycielka nie potrafi uwierzyć w gorące wyznanie ordynata, a tym bardziej nie jest gotowa na deklarację, że i ona jest zakochana. Pełna złych przeczuć kobieta wybiega z powozu.

Trędowata ©Fototeka FINA

Taras od strony południowej - zamek w Łańcucie

Tutaj odbywa się pierwsza rozmowa Stefanii (Elżbieta Starostecka) oraz Waldemara (Leszek Teleszyński) po ich pierwszym, przerwanym pocałunku. Stefania żałuje tego, co się stało. Przekonuje ordynata, że nigdy nie była w Głębowiczach, ten jednak nie daje za wygraną i zaprasza nauczycielkę na organizowane przez siebie garden party. Ponieważ zaproszona została także podopieczna Stefanii, nastoletnia Lucia, nauczycielka nie może odmówić. W kolejnej scenie zapłakana Lucia (Lucyna Brusikiewicz) informuje Waldemara, że po powrocie z garden party panna Stefcia opuściła Słodkowice. Ordynat Michorowski rzuca przywiezionym przez siebie bukietem białym róż i rusza powozem w ślad za swoją ukochaną.

Trędowata ©Fototeka FINA

Pokój Werandowy - zamek w Łańcucie

Precz z moich oczu!… posłucham od razu, Precz z mego serca!… i serce posłucha, Precz z mej pamięci!… nie, tego rozkazu Moja i twoja pamięć nie posłucha. Lucia Elzanowska (Lucyna Brusikiewicz) czyta na głos wiersz Adama Mickiewicza „List do M***” („Precz z moich oczu”), a jej nauczycielka Stefania Rudecka (Elżbieta Starostecka) krąży wokół biurka, spoglądając niespokojnie w okno. Guwernantka wypatruje ordynata Waldemara Michorowskiego, który od czasu pocałunku w Głębowiczach nie pojawił się w majątku swojej ciotki. W kolejnej scenie Idalia Elzanowska (Jadwiga Barańska) przekonuje swojego ojca (Czesław Wołłejko), że Stefania musi zostać odprawiona. Jak twierdzi, po jej tańcu na garden party z Waldemarem Michorowskim „cały świat jest oburzony”.

Trędowata ©Fototeka FINA

Sala Balowa - zamek w Łańcucie

Zwieńczeniem spaceru Stefani Rudeckiej (Elżbieta Starostecka) po pałacu Waldemara Michorowskiego w Głębowiczach jest olbrzymia sala balowa, imponująca intarsjowaną drewnianą podłogą oraz ozdobnymi kryształowymi żyrandolami. Młodej kobiecie udziela się nastrój miejsca, zaczyna wirować w tańcu w rytm walca oraz dźwięków pozytywki – do momentu, gdy odzywają się wybijające pełną godzinę zabytkowe zegary. Za chwilę błądzącą po pałacu Stefanię odnajdzie zakochany w niej ordynat Waldemar Michorowski (Leszek Teleszyński).

Trędowata ©Fototeka FINA

Park zamkowy od strony południowej - zamek w Łańcucie

Ta część zamkowego parku wraz z metalowym ogrodzeniem oraz bramą zagrały główne wejście do rezydencji hrabiny Elzanowskiej (Jadwiga Barańska) w Słodkowicach. Widz „Trędowatej” wielokrotnie albo razem z panną Stefanią Rudecką (Elżbieta Starostecka) obserwuje bramę w oczekiwaniu na przybycie ordynata Waldemara Michorowskiego (Leszek Teleszyński), albo wspólnie z ordynatem stąd właśnie wypatruje w oknie sylwetki młodej guwernantki. W pierwszych scenach filmu to zza metalowych tulipanów zdobiących ogrodzenie poznajemy posiadłość hrabiny Elzanowskiej. Ordynat Michorowski przyjeżdża do Słodkowic albo konno, albo powozami wypożyczonymi na potrzeby filmu z łańcuckiej zamkowej powozowni. Granie w upale po kilkanaście godzin dziennie było niezwykle uciążliwe. W przerwie między ujęciami Leszek Teleszyński często odpoczywał, leżąc w zabytkowych pojazdach.

Trędowata ©Fototeka FINA

Główne wejście do zamku - zamek w Łańcucie

Zachodnia elewacja Zamku w Łańcucie wraz z głównym wejściem oraz ogrodem i fontannami zagrały część rezydencji ordynata Waldemara Michorowskiego w Głębowiczach (pozostałe zdjęcia z tejże posiadłości, w tym słynne sceny z garden party, powstały w otoczeniu Zamku Książ w Wałbrzychu). Gdy Stefcia z ordynatem Maciejem Michorowskim (Czesław Wołłejko), hrabiną Idalią Elzanowską (Jadwiga Barańska) oraz swoją podopieczną Lucią (Lucyna Brusikiewicz) odwiedzają majątek Waldemara, podróżują pojazdem, który został wypożyczony z łańcuckiego zamku. Jest to brek dżentelmeński typu szaraban. Pozostałe powozy, którymi na przyjęcie przybywa reszta znakomitych gości, to także pojazdy z łańcuckiej powozowni.

Trędowata ©Fototeka FINA

Salon Wejściowy - zamek w Łańcucie

Rodzinne obiady w Słodkowicach z udziałem ordynata Waldemara Michorowskiego (Leszek Teleszyński) odbywają się w napiętej atmosferze. Hrabina Idalia Elzonowska (Jadwiga Barańska) nie toleruje żadnych odstępstw od etykiety, tymczasem jej bratanek ostentacyjnie je lekceważy. Gdy ordynat z nieukrywaną satysfakcją nabiera na talerz trzy porcje szparagów zamiast jednej, ciotka ostentacyjnie odchodzi od stołu. Dużo większym zmartwieniem jest jednak dla Idalii Elzanowskiej to, że Waldemar nie ma ochoty oświadczyć się hrabinie Melanii Barskiej. Jadalnia dworu w Słodkowicach została przez twórców umieszczona w Salonie Wejściowym.

Trędowata ©Fototeka FINA

Park - zamek w Łańcucie

Stefania Rudecka (Elżbieta Starostecka) po przebudzeniu zachwyca się miejscem, które stało się jej miejscem pracy. Po upewnieniu się, że jej nastoletnia podopieczna Lucia Elzanowska (Lucyna Brusikiewicz) jeszcze smacznie śpi, guwernantka wbiega do ogrodu, ciesząc się słońcem i kolorami bujnie kwitnących kwiatów. Jest zachwycona budzącym się dniem. Z równym zachwytem jej z kolei przygląda się ordynat Waldemar Michorowski (Leszek Teleszyński), który właśnie z wizytą wybrał się do dziadka i ciotki. Mężczyzna próbuje flirtować ze Stefcią, ta jednak nie ma na to ochoty – doskonale zdaje sobie sprawę, że ordynat traktuje ją jak obiekt do chwilowej zabawy.

Trędowata ©Fototeka FINA

Południowa elewacja - zamek w Łańcucie

Okno na drugim piętrze, pierwsze od prawej strony – to tu widz filmowy pierwszy raz dostrzega bohaterkę melodramatu, Stefanię Rudecką (Elżbieta Starostecka). Młoda nauczycielka tuż po obudzeniu się otwiera szeroko okiennice, aby powitać budzący się dzień i nacieszyć przepięknym widokiem. W okno pokoju Stefci najczęściej spogląda ordynat Waldemar Michorowski (Leszek Teleszyński), gdy odwiedza dom swojej ciotki w Słodkowicach. Za szybą może jednak dojrzeć jedynie zarys twarzy ukochanej – panna Rudecka chowa się za firankami, nie mając śmiałości, by wprost obserwować przystojnego ordynata. To wnętrze jako sypialnia Stefanii Rudeckiej pojawia się w filmie dwukrotnie – w scenach otwierających „Trędowatą”, gdy nauczycielka budzi się i przyglądamy się jej porannym rytuałom, oraz gdy po garden party w Głębowiczach spłakana dziewczyna wraca do Słodkowic. Stefania ma świadomość, że taniec z ordynatem Waldemarem Michorowskim łączy się z publicznym napiętnowaniem i że to ona poniesie największe koszty tego występu. Następnego dnia rano Stefania ma już spakowane walizki.

Trędowata ©Fototeka FINA

Pokój Narożny - zamek w Łańcucie

Umieszczony w Salonie Narożnym buduar hrabiny Idalii Elzonowskiej (Jadwiga Barańska) to miejsce, gdzie ciotka Waldemara może w spokoju przeglądać magazyny z modą, pić kawę i koić nerwy związane z wizytą bratanka. Czasem towarzystwa dotrzymuje jej ojciec oraz dorastająca córka, tutaj także odbywa się rozmowa z Waldemarem (Leszek Teleszyński), w której ciotka po raz kolejny czyni bratankowi wyrzuty z powodu braku kontaktu z hrabiną Melanią Barską – to z nią ród Michorowskich pragnie wyswatać młodego ordynata W rozświetlonym letnim słońcem salonie panna Stefania Rudecka (Elżbieta Starostecka) prowadzi także lekcje z młodziutką Lucią Elzanowską (Lucyna Brusikiewicz). Akompaniując sobie na fortepianie, nauczycielka śpiewa dla uczennicy wiersz Adama Mickiewicza „List do M***” („Precz z moich oczu”), wyrażający niespełnioną miłość do nieznanej kobiety. Stefcia oraz jej uczennica są poruszone treścią wiersza, podobnie jak ordynat Waldemar Michorowski, który niespodziewanie odwiedza majątek ciotki. Muzykę do utworu Mickiewicza skomponował Wojciech Kilar, jednak jego wykonanie okazało się dla niemającej wykształcenia muzycznego Elżbiety Starosteckiej zbyt trudne. Mąż aktorki, kompozytor i pianista Włodzimierz Korcz, nagrał playback, który puszczano z taśmy w czasie zdjęć, Elżbieta Starostecka zaś nauczyła się ruchów palców jedynie w pierwszych taktach. Jak wspominała po latach, ponieważ utwór robił się coraz trudniejszy, kamera tylko na początku mogła pokazywać jej dłonie, później koncentrując się wyłącznie na twarzy. W kolejnej scenie nakręconej w tym wnętrzu Stefania ponownie gra na fortepianie i tęsknie spogląda za okno. Pada ulewny deszcz, ale nauczycielka ma nadzieję, że mimo niesprzyjającej pogody Waldemar Michorowski odwiedzi majątek swojej ciotki i para będzie mogła ponownie się spotkać. Obecny rokokowy wygląd Salon Narożny otrzymał pod koniec XIX w. Charakterystyczne są dla niego girlandy kwiatowe w stonowanej kolorystyce różu, błękitu i zieleni na rozbielonym popielato-błękitnym tle. Zbliżoną kolorystykę zastosowano dla mebli. Wielka ozdobna waza, którą widzimy, gdy Lucia dziękuje Waldemarowi za zaproszenie na garden party, pojawi się kilka lat później na krótko w filmie „Pałac” Tadeusza Junaka.

Trędowata ©Fototeka FINA

Apartament Turecki - zamek w Łańcucie

W tym salonie odbywa się spotkanie familijne związane z niespodziewanymi planami matrymonialnymi Waldemara Michorowskiego. „Panna Rudecka nie jest z naszej sfery. Ordynacja została ustanowiona przed wiekami po to, by nie dopuścić do rozdrobnienia fortun magnackich, a tym samym upadku rodów, które są ozdobą i chlubą kraju” – mówi mu tonem nieznoszącym sprzeciwu babcia, księżna Podhorecka (Irena Malkiewicz – aktorka, która w „Trędowatej” z 1936 r. grała rolę Melani Barskiej). Waldemar szuka pomocy u swojego dziadka, Macieja Michorowskiego (Czesław Wołłejko), który dobrze wie, jak bardzo niespełniona miłość może zrujnować życie człowieka, ale starszy pan zbyt obawia się reakcji rodziny i nie udziela wsparcia wnukowi. Dopiero po jakimś czasie, gdy Maciej Michorowski dowie się, że jego dawną ukochaną była babcia Stefci, zdecyduje się przyjechać razem z wnukiem do księżnej Podhoreckiej i skłonić ją do zmiany zdania w sprawie ożenku Waldemara.

Trędowata ©Fototeka FINA

Korytarz Czerwony - zamek w Łańcucie

„Szukałem Pani” – powtarza kilkukrotnie ordynat Waldemar Michorowski (Leszek Teleszyński), dostrzegłszy spacerującą po wnętrzach pałacu w Głebowiczach Stefanię Rudecką (Elżbieta Starostecka). Młody mężczyzna opowiada jej o babci i dziadku, którzy nie mogli poślubić tych, których naprawdę w młodości kochali. „Powinni byli walczyć o swoje szczęście” – mówi z przekonaniem Stefania. „Nie zdaje sobie pani sprawy, jaką potęgą jest wola rodu” – odpowiada jej Waldemar. „Nie ma takiej potęgi, która zmusiłaby mnie do poślubienia kogoś, kogo nie kocham” – twierdzi z przekonaniem Stefania, a w odpowiedzi słyszy: „Nie będzie i dla mnie takiej potęgi”. Po tej wymianie zdań dochodzi do pierwszego pocałunku, ale Stefania szybko go przerywa i ucieka do ogrodu. Rozmowa zakochanych toczy się przy portrecie nieszczęśliwej w miłości babci Gabrieli – w istocie na obrazie uwieczniono Zofię z Czartoryskich Zamoyską, obraz ten niegdyś wisiał w Zamku w Łańcucie, dziś znajduje się w Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. Część pozostałych obrazów, którym przygląda się Stefania, widzowie zobaczą ponownie kilka lat później w filmie „Pałac” Tadeusza Junaka.

Trędowata ©Fototeka FINA

Galeria Rzeźb - zamek w Łańcucie

Podczas samotnego spaceru po pałacu w Głębowiczach panna Stefania Rudecka (Elżbieta Starostecka) dociera na korytarz wypełniony marmurowymi rzeźbami. Piękne wnętrze robi na guwernantce wielkie wrażenie, po kolei przygląda się poszczególnym rzeźbom. To pomieszczenie to jedna z sal reprezentacyjnych łańcuckiego zamku, Galerię Rzeźb urządzono pod koniec XVII w. z inicjatywy księżnej Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej, aby umieścić w nim dzieła nabyte głównie podczas podróży księżnej do Włoch.

Trędowata ©Fototeka FINA

Korytarz Północny - zamek w Łańcucie

Zwiedzając samotnie Głębowicze, panna Stefania Rudecka (Elżbieta Starostecka) trafia na piękny korytarz z czerwonym dywanem i drewnianymi zdobieniami. Młoda nauczycielka przygląda się nowemu dla siebie miejscu z nieukrywanym zachwytem.

Trędowata ©Fototeka FINA

Biblioteka - zamek w Łańcucie

Gabinet Macieja Michorowskiego (Czesław Wołłejko) to miejsce poważnych rozmów, na które dziadek Waldemara zaprasza wybranych członków rodziny. Tutaj także starszy pan rozmyśla o decyzji, która zaważyła na jego życiu: pod wpływem rodziny jako młody mężczyzna zrezygnował z małżeństwa z ukochaną kobietą, ponieważ nie pochodziła ona z arystokratycznej rodziny. Po wielu latach Maciej Michorowski odkrywa, że Stefcia Rudecka jest wnuczką jego dawnej ukochanej. Postanawia pomóc wnukowi w jego (nieakceptowanych przez familię) planach matrymonialnych. Wystrój pałacowej Biblioteki nawiązuje do mody angielskiej późnych lat panowania królowej Wiktorii. Do stałego wyposażenia sali bibliotecznej należą wykonane z dębu i klonu boazeria i szafy na książki, zamykane drzwiami z siatką drucianą. Elżbieta Potocka pisała „cała robota stolarska wykonana została przez stolarzy wiedeńskich z znakomitego suchego drzewa pochodzącego z Karstu”.