Przejdź do treści głównej

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha

Reżyseria

Janusz Majewski

Scenariusz

Janusz Majewski

Zdęcia

Stefan Matyjaszkiewicz

Scenografia

Tadeusz Wybult

Muzyka

Wojciech Kilar

Rok produkcji

1970

Obsada

Józef Duriasz, Edmund Fetting, Gustaw Lutkiewicz, Małgorzata Braunek, Zofia Mrozowska

Produkcja

Polska

Czas trwania

95 min.

Producent

Zespół Filmowy Tor

Miejsca

Łańcut

Kategoria

Horror, Kostiumowy

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF

Adaptacja noweli francuskiego pisarza Prospera Mériméego pod tym samym tytułem dokonana przez Janusza Majewskiego to kostiumowy film grozy. Niemiecki lingwista i etnograf profesor Wittembach udaje się w podróż na Litwę i Żmudź, by prowadzić badania nad śladami starego piśmiennictwa. Podczas pobytu w pałacu hrabiego Michała Szemiota uczony poznaje rodzinną opowieść o porwaniu przez niedźwiedzia matki hrabiego, która po tym zdarzeniu popada w obłęd, a sam Michał Szemiot zaskakuje gościa ekstrawaganckimi zachowaniami. Czy to możliwe, że arystokrata jest w istocie półniedźwiedziem, nazywanym w jezyku litewskim lokisem? Ciekawe kreacje stworzyli u Janusza Majewskiego Edmund Fetting, Małgorzata Braunek, Józef Duriasz i Gustaw Lutkiewicz, a w opowieści o polowaniu i niedźwiedziu wykorzystano szkice wybitnego rysownika Franciszka Starowieyskiego (który jest również autorem plakatu do filmu). W adaptacji rozbudowano wątki dotyczące kultury polskiej i litewskiej, m.in. wybrzmiewają tu nieobecne u Mériméego strofy mickiewiczowskiej „Świtezianki” oraz „Dziadów”. Nastrój buduje muzyka Wojciecha Kilara, w tym walc, który za kilka lat, dzięki „Trędowatej” Jerzego Hoffmana, będzie nucić cała Polska.

Zdjęcia do filmu powstawały we wnętrzach pałacu w Łańcucie oraz w położonej nieopodal wsi Markowa, a ponadto w pałacach w Oborach i Kozłówce, parku w Wilanowie, Puszczy Białowieskiej i na dworcu kolejowym w Gąsocinie. W scenie wiejskiej zabawy wystąpił Zespół Pieśni i Tańca Gacoki z choreografią przygotowaną przez Bożenę Niżankowską, wychowawczynię wielu pokoleń rzeszowskich tancerzy.

Janusz Majewski - reżyser

Literacka legenda głosi, że Mérimée oparł swoje opowiadanie na historii przekazanej mu w Paryżu przez jakąś Polkę. Przypomnijmy, że było to w latach 60. XIX w., kiedy to kolejna popowstaniowa fala emigrantów polskich zalała nie tylko bruki, ale i salony paryskie, stąd opowiadanie to wydaje się jakąś salonową wersją mickiewiczowskich motywów romantycznych, jak «Świtezianka» czy «Dziady». Ten trop postanowiłem rozwinąć, wpisując w film więcej polskich klimatów literackich epoki, trochę autentycznego litewskiego folkloru i trochę prawdopodobnych realiów obyczajowych ze stylu życia kresowej arystokracji.

Janusz Majewski, „Ostatni klaps. Pamiętniki moich filmów”, Warszawa 2006, s. 96.

Janusz Majewski - reżyser

Naszym głównym obiektem był pałac Szemiotów, opisany jako siedziba rodu gdzieś na Litwie czy Żmudzi. Stworzyliśmy go z dwóch pałaców: z zewnątrz był to pałac w Kozłówce, koło Lubartowa, neobarokowa rezydencja Zamoyskich, lecz jego wnętrza to Zamek w Łańcucie. Dzisiaj w odrestaurowanym pałacu w Kozłówce jest Muzeum Wnętrz i zapewne można by wszystko tam zainscenizować, ale wtedy zamek służył jako składnica Muzeum Narodowego i był zawalony stertami mebli i obrazów, a także nieprawdopodobną liczbą portretów i rzeźb Stalina, Dzierżyńskiego i innych dostojników minionej ery.

Janusz Majewski, „Ostatni klaps. Pamiętniki moich filmów”, Warszawa 2006, s. 96–97.

Oleksiewicz Maria - dziennikarka „Filmu” w relacji z planu

Stara zrujnowana baszta Zamku w Czersku, bieszczadzkie lasy i białowieska puszcza, wilanowski park, piękne okolice i fasada Domu Literatów w podwarszawskich Oborach, pałac w Kozłówce koło Lublina – oto starannie wybrane miejsca zdjęć. Później ekipa przeniesie się do pałacu w Łańcucie, gdzie dzięki uprzejmości dyrekcji miejscowego muzeum znajdą się pomieszczenia magnackich rodzin żmudzkich: Szemiotów i Dowgiełłów, gdzie panna Julia (Małgorzata Braunek) i hrabia Szemiot (Józef Duriasz) odtańczą stary taniec. Tam również odbędzie się ich wesele. Zapowiedzią tego tragicznego finału będzie coraz bardziej gasnąca gama kolorystyczna filmu, który zaczyna się w pełni lata, w barwach intensywnych, pełnych słońca.

Oleksiewicz Maria, „Horroru nie będzie?”, „Film”, 1969, nr 43, s.11.

Janusz Majewski - reżyser

Żadna [recenzja na festiwalu w Wenecji] nie była zła, ale nie było też specjalnie entuzjastycznych, za to jedna przebiła wszystkie: jakiś naiwny, choć znany krytyk włoski napisał, że historia o niedźwiedziu, który zgwałcił piękną Polkę, jest w istocie metaforą polityczną, a jej ukryty sens to ukazanie zniewolenia Polski przez Rosję, bo przecież niedźwiedź jest jej tradycyjnym symbolem! Dobrze, że taka myśl nie powstała w głowach facetów urzędujących w Warszawie na Mysiej, bo i ten film nigdy by nie powstał.

Janusz Majewski, „Ostatni klaps. Pamiętniki moich filmów”, Warszawa 2006, s. 111.

Ryszard Straszewski - kierownik produkcji

Taniec tańczony w «Lokisie» jest wiernym odtworzeniem ludowego tańca litewskiego pasiutielis (taniec szalony) opisanego przez Oskara Kolberga («Dzieła wszystkie», tom 53, Litwa). Choreograf Bożena Niżańska jest znaną i wybitną specjalistką od układów tańców ludowych. Wojciech Kilar, wybitny kompozytor filmowy, posłużył się również wspomnianym Oskarem Kolbergiem i z jego zapisów nutowych opracował wątki do swoich transkrypcji, które bynajmniej nie mają udawać autentyku. Kostiumy, w których tańczy zespół ludowy w «Lokisie», są autentycznymi litewskimi strojami ludowymi wypożyczonymi nam do filmu przez Litewskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne we Wrocławiu oraz Dom Kultury Litewskiej w Puńsku.

Zofia Turowska, „Janusz Majewski. Film – kobieta jego życia”, Warszawa, 2017, s. 187.

Zofia Inglot - mieszkanka Gaci, dawna członkini Zespołu Pieśni i Tańca Gacoki

W tej scenie tańczyły dwie grupy naszego zespołu, grupa młodsza oraz starsza. Między innymi tańczyłam ja i moja mama Janina Brożbar. Układ przygotowała pani Bożena Niżańska, która przyjeżdżała do nas z Rzeszowa. Pamiętam, że dla całej wsi to było wielkie poruszenie i przeżycie, nie było wtedy dużo okazji, żeby gdzieś pojechać i pozwiedzać, a tym razem to do nas przyjechali ludzie z filmu. No, trochę to się trzeba było natańczyć, powtarzaliśmy układy wiele razy. Nagrania trwały ze dwa dni. Jakie to było miejsce? Górna Markowa, dziś tam chyba stoi piekarnia.

Zofia Inglot, relacja ustna, 2026, GB.

Biogram choreografki Bożeny Niżańskiej (1930–1999)

Absolwentka Szkoły Baletowej w Warszawie, wybitny choreograf, reżyser spektakli plenerowych. Animator kultury i wychowawczyni wielu pokoleń rzeszowskich tancerzy. Współpraca Bożeny Niżańskiej z Wojewódzkim Domem Kultury w Rzeszowie trwała od 1950 do 1969 r. W tym czasie założyła Rzeszowski Zespół Pieśni i Tańca, który w 1969 r. zmienił nazwę i do chwili obecnej koncertuje jako Zespół Pieśni i Tańca „Bandoska”.

Bożena Niżańska współtworzyła jeszcze inne rzeszowskie zespoły pieśni i tańca dla różnych kategorii wiekowych: „Resovia Saltans” – zespół założony w 1975 r. przy Wyższej Szkole Pedagogicznej w Rzeszowie, od 2001 r. przy Uniwersytecie Rzeszowskim, czy zespół folklorystyczny „Rudki”, działający od 1978 r. przy Zespole Szkół Elektrycznych. W 1976 r. Komenda Chorągwi ZHP i Kuratorium Oświaty i Wychowania w Rzeszowie wspólnie z WDK założyły Harcerski Zespół Artystyczny, który od 1978 r. nosił nazwę Harcerski Zespół Artystyczny „Uśmiech”, przemianowany w 1991 r. na Dziecięcy Zespół Artystyczny „Uśmiech”. W 1958 r. Bożena i Janusz Niżańscy zorganizowali Amatorski Klub Tańca Towarzyskiego działający przy WDK. W 2015 r. sala baletowa Wojewódzkiego Domu Kultury w Rzeszowie nosi imię Bożeny Niżańskiej. Pamiątkowa tablica została odsłonięta przy okazji Jubileuszu 65-lecia działalności artystycznej ZPiT Bandoska.

Podkarpacka Akademia Kultury, Repozytorium Podkarpackich Animatorów i Twórców Kultury [online] https://wdk.kulturapodkarpacka.pl/podkarpacka-akademia-kultury/repozytorium-podkarpackich-animatorow-i-tworcow-kultury/n/nizanska-bozena/ [dostęp: 01.07.2026 r.].

Janusz Majewski - reżyser

Mieliśmy tam scenę, kiedy domownicy, zaniepokojeni ciszą za zamkniętymi drzwiami sypialni nowożeńców, postanawiają je wyważyć łomem. W tym celu nasi stolarze i sztukatorzy zrobili wierną kopię pałacowych odrzwi i wstawili ją w miejsce oryginalnych. Tak się złożyło, że zamek wizytowała jakaś delegacja konserwatorów z Warszawy i miejscowy dyrektor, za naszą zgodą, zaprosił ich na plan filmowy, właśnie na scenę rozbijania drzwi. Przyszli już po próbach aktorskich, po oświetleniu dekoracji, z zaciekawieniem ustawili się w wyznaczonym miejscu, rozmawiając przyciszonymi głosami, z nabożeństwem patrząc na nasze przygotowania. Na mój znak kamera ruszyła i nasi goście zobaczyli ze zgrozą, że zza węgła korytarza wybiega nagle jakiś kosmaty dzikus w łapciach i baranim kożuchu, z żelaznym drągiem w łapach, pędzi, kulejąc, z obłędem w zezujących na boki oczach, dobiega do pięknych, wysokich, XVIII-wiecznych odrzwi i zaczyna brutalnie walić w nie łomem, aż drzazgi lecą. Jeden z muzealników nie wytrzymał takiego horroru i osunął się zemdlony na podłogę. Szybko zajęto się cuceniem go na miejscu, my tymczasem postanowiliśmy zrobić jeszcze jeden dubel i szybko wymieniliśmy drzwi na następne, przygotowane na taką okoliczność. Nobliwy pan, historyk sztuki z Warszawy, zawstydzony i półprzytomny, właśnie podnosił się z podłogi, kiedy jak w koszmarnym śnie zobaczył znowu pękające pod uderzeniami potwornego Żmudzina piękne zabytkowe drzwi. Nie byłem przy tym, jak mu potem tłumaczono, co tu się właściwie dzieje.

Janusz Majewski, „Ostatni klaps. Pamiętniki moich filmów”, Warszawa 2006, s. 97–98.

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©Fototeka FINA
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©Fototeka FINA
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF
Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF

Zobacz na mapie

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF

Sypialnia Damska - zamek w Łańcucie

Goście weselni wbiegają do sypialni nowożeńców, zaniepokojeni tym, że od rana nie było z nimi kontaktu. Ku swej rozpaczy odnajdują leżącą na podłodze martwą pannę młodą. Julia Dowgiałło (Małgorzata Braunek) ma krwawą ranę na szyi, a doktor Froeber (Grzegorz Lutkiewicz) stawia diagnozę, że rana powstała w wyniku… pogryzienia. Profesor Wittembach (Edmund Fetting) przez otwarte okno dostrzega wyraźnie widoczne na śniegu ślady niedźwiedzich łap, a w drzwiach pokoju staje obłąkana hrabina. Scena powstała w Sypialni Damskiej, ale dziś niełatwo to poznać, bo zmieniła się aranżacja wnętrza i tkanina obiciowa w tym pomieszczeniu.

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF

Pokój Narożny - zamek w Łańcucie

Poweselny poranek upływa w pałacu leniwie – niektórzy rozmawiają, inni czytają prasę. Spokojny nastrój kończy się, gdy służba przynosi wiadomość, że nowożeńcy nie wyszli jeszcze z pokoju, a ich drzwi pozostają zamknięte. Najpierw doktor Froeber (Grzegorz Lutkiewicz), a za nim wszyscy goście biegną sprawdzić, co się stało.

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF

Apartament Turecki - zamek w Łańcucie

Ulokowany na czas zaślubin hrabiego Szemiota w Apartamencie Tureckim profesor Wittembach (Edmund Fetting) cierpi na bezsenność – podobnie jak doktor Froeber (Grzegorz Lutkiewicz). Żeby zająć czymś głowę, mężczyźni grają w karty, w czym przeszkadzają im krzyki dochodzące z pokojów obłąkanej hrabiny. W pewnym momencie profesorowi wydaje się, jakby widział przez okno spadający z góry przedmiot, ale choć otwiera okiennice, nie dostrzega na zewnątrz nic niepokojącego. Panowie nie domyślają się, że w nocy w pokoju nowożeńców doszło do tragedii.

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF

Jadalnia Wielka - zamek w Łańcucie

Na ślub państwo młodzi hrabia Michała Szemiota (Józef Duriasz) i hrabina Julia Dowgiałło (Małgorzata Braunek) jadą wypożyczoną z łańcuckiej powozowni karetą Dormeuse’a, czyli karetą podróżną. Stroje służby obsługującej powóz oraz stangreta wypożyczono również ze zbiorów łańcuckiego zamku. Po ceremonii w reprezentacyjnej Jadalni Wielkiej odbywa się weselny obiad. Świętowanie ślubu nie ma w sobie jednak nic radosnego. Panna młoda otrzymuje od swojej rodziny nietypowy prezent prosto z Petersburga – małą figurkę niedźwiedzia brunatnego, która potrafi się poruszać. Pan młody celowo upuszcza misia, na co Julia zanosi się płaczem. Panna młoda wybiega z jadalni, a za nią podąża hrabia, zostawiając gości weselnych samych.

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF

Wieś Markowa

W otoczeniu odświętnie ubranych chłopców profesor Wittembach (Edmund Fetting) wjeżdża na wozie do wsi, a następnie bierze udział w uroczystym świętowaniu. W izbie grają muzykanci, młode dziewczyny śpiewają, pary tańczą, a przy suto zastawionych stołach odbywa się poczęstunek. Do skrzypiec zbierane są datki od gości. „Nie zaglądaj przez szparę, bo zobaczysz diabła” – mówi do jednej z dziewcząt starszy gospodarz, a słysząc, że jest to ludowe przysłowie, profesor Wittembach od razu zapisuje je w swoim zeszycie. Profesor notuje także, że lokis i miszka to ludowe określenia niedźwiedzia. Scenę kończy niezwykle ekspresyjny taniec odbywający się między wiejskimi zabudowaniami: chłopcy wbiegają po drabinie na kryte strzechą daty, a pary na stogi siana. Scena została nakręcona w Markowej, a wystąpili w niej członkinie i członkowie Zespołu Pieśni i Tańca Gacoki z Gaci oraz zespołu Pieśni i Tańca Wojewódzkiego Domu Kultury z Rzeszowa (późniejsza Bandoska). Zespół Gacoki reprezentują m.in. muzykanci (ubrani w peruki): skrzypek Jan Jakielaszek i kontrabasista Kazimierz Sochacki, oraz tancerze: Zofia Inglot (wówczas Brożbar), jej mama Janina Brożbar, Grażyna Balawejder, Teresa Rydz, Stanisława Zając oraz Eugeniusz Kuźniar. Zofia Inglot (wówczas Brożbar), ubrana w odświętny strój ludowy, znalazła się na okładce jednego z lutowych numerów ogólnopolskiego tygodnika ilustrowanego „Panorama”. Zespół Wojewódzkiego Domu Kultury reprezentują m.in.: Małgorzata Piwowar-Nowak, Maria Dziuszyńska-Mrzygłód, Małgorzata Niżańska oraz Jadwiga Czmok.

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF

Korytarz Czerwony - zamek w Łańcucie

Po rozmowie o „Dziadach” zamyślony profesor Wittembach (Edmund Fetting) wybiega z pałacowej sali teatralnej. Na korytarzu nadal słyszy jęki obłąkanej hrabiny, więc zaintrygowany wygląda przez okno w stronę pałacowej wieży. Z korytarza może wygodnie obserwować, jak hrabina (Zofia Mrozowska) kłóci się z lekarzem (Grzegorz Lutkiewicz) o instrument muzyczny, a następnie jak w wyniku przepychanek instrument wypada z okna wieży i roztrzaskuje się na schodach. Gdy profesor dostrzega w oknie samego hrabiego Szemiota (Józef Duriasz), wycofuje się w głąb korytarza i kieruje swoje kroki do biblioteki. Dzięki cięciom montażowym w tej scenie zestawiono wnętrza łańcuckiego pałacu z wieżą pałacu w Kozłówce.

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF

Salon Pompejański i Łazienka Pompejańska - zamek w Łańcucie

Podczas wizyty w pałacu Dowgiałłów hrabia Michał Szemiot (Józef Duriasz) zostaje ulokowany w tym samym apartamencie, co profesor Wittembach (Edmund Fetting). Przed snem hrabia bierze kąpiel, a profesor jak zwykle oddaje się lekturze. Następnie obydwaj mężczyźni prowadzą kolejną rozmowę na temat panny Julii Dowgiałło oraz tego, kto cieszy się jej sympatią. Hrabia wyznaje uczonemu swoją nietypową przypadłość – otóż bywa on nocą skłonny do agresywnych zachowań, których zupełnie nie kontroluje. Na wszelki wypadek hrabia oddaje współlokatorowi kluczyk do szafki z bronią.

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF

Apartament Brenny - zamek w Łańcucie

Julia Dowgiałło (Małgorzata Braunek) ubrana w nową suknię, która właśnie przyjechała do niej z Paryża, tańczy w pałacowych wnętrzach Rusałkę – nawiązujący do ludowych wierzeń tradycyjny taniec litewski. Występ jest spełnieniem prośby profesora Wittembacha (Edmund Fetting), zainteresowanego wszelkimi przejawami litewskiej kultury. Pannie Julii zgadza się partnerować hrabia Szemiot (Józef Duriasz), wcielający się w rolę młodego rybaka. Zachwycony czarem tancerki mężczyzna przestaje kontrolować swoje pożądanie i przerywa taniec ognistym pocałunkiem. Panna Dowgiałło ucieka z pomieszczenia, wykrzykując: „Ścisnął mnie pan jak niedźwiedź. Potwór!”.

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF

Galeria Rzeźb - zamek w Łańcucie

Tym korytarzem hrabia Michał Szemiot (Józef Duriasz) prowadzi profesora Wittembacha (Edmund Fetting) do pałacowej biblioteki, w której gość ma nadzieję odnaleźć poszukiwaną książkę. Gospodarz dziwi się, że profesor ma w planach przełożenie Biblii na język żmudzki – sam nie widzi w tym sensu, skoro ci, którzy znają wyłącznie język żmudzki, nie potrafią czytać. Profesor wyjaśnia, że największą trudnością w nauce czytania jest brak książek, a gdy Żmudzini zobaczą wydrukowany tekst, to jego zdaniem zapewne zapragną nauczyć się czytać. Rozmowa o języku jest tak wciągająca, że jej uczestnicy najmniejszej uwagi nie zwracają na mijane przepiękne rzeźby.

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF

Wielka Sień - zamek w Łańcucie

Wezwany ze żmudzkiej wsi profesor Wittembach (Edmund Fetting) dowiaduje się od doktora Froebera (Grzegorz Lutkiewicz) o planowanym ślubie hrabiego Szemiota z panną Julią Dowgiałło. Ponieważ ze względu na adwent para młodych nie zdąży wziąć ślubu katolickiego, profesor Wittembach, jako ewangelicki pastor, ma udzielić ślubu w swoim wyznaniu. Wychodząc z sieni, doktor zdradza jeszcze gościowi, że tym razem przyszykowano dla niego Apartament Turecki – i rzeczywiście, filmowy Wittembach pojawia się wkrótce w łańcuckim Apartamencie Tureckim.

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF

Teatr - zamek w Łańcucie

„Hej, sowy, puchacze, kruki,/I my nie znajmy litości:/Szarpajmy jadło na sztuki,/A kiedy jadła nie stanie,/Szarpajmy ciało na sztuki,/Niechaj nagie świecą kości” – recytuje z pałacowej sceny hrabia Michał Szemiot (Józef Duriasz), co w kontekście dręczących go koszmarów, w czasie których odczuwa chęć dokonania zabójstwa, brzmi co najmniej niepokojąco. Hrabia tłumaczy też profesorowi Wittembachowi (Edmund Fetting), na czym polegał opisywany przez Adama Mickiewicza pogański obrzęd dziadów i zdradza, że chciałby wystawić tę sztukę w swoim pałacu. Rozmowę przerywają dochodzące z wieży jęki obłąkanej matki hrabiego.

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF

Biblioteka - zamek w Łańcucie

W pałacowej bibliotece profesor Wittembach (Edmund Fetting) trafia na książkę, co do której wątpił, że w ogóle istnieje. Gość przegląda jej karty z zachwytem, nie mogąc uwierzyć w swoje szczęście. „Niech pan zechce traktować tę bibliotekę jako swoją pracownię, nikt tu nie będzie panu przeszkadzał” – obiecuje mu hrabia Michał Szemiot (Józef Duriasz), ale uczony niedługo będzie mógł skupić się na pracy. Okazuje się, że w pomieszczeniu uciął sobie drzemkę lekarz opiekujący się matką hrabiego. Doktor Froeber (Grzegorz Lutkiewicz) od razu wtajemnicza gościa w sekrety rodu Szemiotów i opowiada o sytuacji sprzed lat, gdy ciężarną hrabinę, matkę Michała, zaatakował na polowaniu niedźwiedź. Kobieta ocalała, ale po wypadku postradała zmysły – do tego stopnia, że chciała zabić nowo narodzonego syna. Lekarz okazuje profesorowi wyjątkowy szkicownik, zawierający rysunki przedstawiające przebieg polowania – na potrzeby filmu Janusza Majewskiego wykonał je wybitny rysownik i plakacista Franciszek Starowieyski, który jest także autorem znakomitego plakatu filmu „Lokis. Rękopis profesora Wittembacha”. W bibliotece toczy się także później rozmowa między profesorem Wittembachem i hrabią Szemiotem o rzekomej żmudzkiej balladzie, zaczynającej się od słów: „Jakiż to chłopiec piękny i młody?/ Jaka to obok dziewica?/ Brzegami sinej wody/ Idą przy świetle księżyca”. Okazuje się, że profesor padł ofiarą żartu panny Julii Dowgiałło (Małgorzata Braunek), która balladę „Świtezianka” Adama Mickiewicza przetłumaczyła na język żmudzki i przekonała gościa, że to… ludowa opowieść. Rozmowa dwóch mężczyzn szybko schodzi właśnie na temat panny Julii. Hrabia wyraża opinię, że młoda kobieta ma skórę białą jak śnieg i że jak śnieg pozostaje zimna.

Lokis. Rękopis profesora Wittembacha ©WFDIF

Korytarz Biały - zamek w Łańcucie

Zaniepokojeni goście weselni biegną korytarzem do pokoju nowożeńców i ustawiają się pod drzwiami. Pukania i prośby do Michała Szemiota i Julii Dowgiałło o otwarcie nie przynoszą rezultatu, a gdy pokojówka przynosi wiadomość, że z ogrodu widać otwarte na oścież okno, zapada decyzja o wyważeniu drzwi.