Przejdź do treści głównej

Zawiłości uczuć

Reżyseria

Leon Jeannot

Scenariusz

Leon Jeannot

Zdjęcia

Stefan Matyjaszkiewicz

Scenografia

Ryszard Potocki, Leszek Ołdak, Marian Danisz

Muzyka

Andrzej Korzyński

Rok produkcji

1976

Obsada

Ewa Lejczak, Jerzy Braszka, Tadeusz Kondrat, Zofia Kopacz, Lakis Chondrokostas, Hanna Bedryńska, Eugeniusz Korczarowski, Marian Łącz, Zofia Wilczyńska

Produkcja

Polska

Czas trwania

95 min.

Producent

Studio Filmowe Perspektywa, Telewizja Polska, Fokus Film

Miejsca

Przemyśl

Kategoria

Psychologiczny

„To miasto nazywają polskim Rzymem, bo tyle tu klasztorów i emerytów” – tak opisuje Przemyśl jeden z głównych bohaterów filmu, Marek. Miasto jest piękne, ale czy są w nim perspektywy dla młodych? Mężczyzna pragnie wyjechać na prężnie rozwijający się Śląsk i tam zapuścić korzenie, jednak jego narzeczona, Bożena, woli pozostać na miejscu.

Wychowana w domu dziecka kobieta nie chce zostawić starszego pacjenta, którym opiekuje się jako pielęgniarka środowiskowa. I tak oto, bez swojej winy, podopieczny Bożeny  Tomasz Wereszczyński (w tej roli wybitny aktor, przemyślanin, Tadeusz Kondrat) staje na drodze wspólnemu życiu dwójki zakochanych. Ale czy Bożena i Marek faktycznie są sobie pisani i czy stworzyliby udany związek? Ostatni film reżysera Leona Jeannota to obyczajowy melodramat, w którym obok Bożeny, Marka i Tomasza Wereszczyńskiego, bohaterem jest miasto Przemyśl.

Życie Podkarpackie - tygodnik

Przez dwa tygodnie września 1975 – a wrzesień był piękny tego roku – Przemyśl żył kręceniem filmu. Na ulicach miasta co krok spotkać było można wozy z łódzką rejestracją, być świadkiem roboty na planie. Zaskakujący był widok planszy „Bank miast”, ustawiony przed gmachem PKO, przystanek dla czerwonych autobusów zlokalizowany na placu Marksa, ruch wstrzymany w obrębie ulic Tysiąclecia i Asnyka, bo akurat Marek i Bożena – filmowa para odtwórców głównych ról – przejeżdżali tamtędy tandemem. Innym znów razem poruszenie zapanowało wśród staruszków, bo reżyser potrzebował około 30 seniorów. Emocji nie brakło więc i starym, i młodym. 

Premiera, „Życie Przemyskie” 1976, nr 20 (446), s. 4. 

Film - ogólnopolski magazyn poświęcony kinematografii

Wszedł mianowicie na ekrany nowy polski film, którego autorzy mieli nadzwyczaj godziwe zamiary. Miast kwasów, dąsów, podejrzanej zgagi, zobaczyliśmy nareszcie bohatera pozytywnego. I dobrze, tylko się cieszyć. Film polski tak rzadko pokazuje dodatnie wzorce, że każdemu, kto się weźmie za tę pracę trudną i niewdzięczną, należą się same słowa uznania. 

Jerzy Niecikowski, Dobre intencje „Film” 1976, nr 24, s. 5. 

Życie Podkarpackie - tygodnik

Przed rozpoczęciem premierowego seansu [10 maja 1976] z udziałem scenarzysty i reżysera w jednej osobie Leona Jeannota oraz Ewy Lejczak i Jerzego Braszki – kino „Bałtyk” z trudem odpierało ataki na kasę (choć zapowiedziano w sumie 3 seanse), a ceny biletów u „koników” osiągały zawrotne sumy. Jeśli wierzyć prowadzącemu imprezę red. Nyczkowi o godz. 17.55 dochodziły do złotych dwustu! W kinowej sali przybyło dostawianych krzeseł z holu. 

Premiera, „Życie Przemyskie” 1976, nr 20 (446), s. 4. 

Zobacz na mapie

ul. Kapitulna w Przemyślu

Widok na Archikatedrę Bursa dla pielęgniarek, w której mieszka główna bohaterka. Każdy odwiedzający musi zameldować się na portierni. W filmie wyraźnie wybrzmiewa problem mieszkaniowy – Bożena korzysta z dwuosobowego pokoju w bursie, a Marek z hotelu robotniczego, na wspólne lokum mają szansę jedynie na Śląsku (o ile zdecydują się na wyjazd z Przemyśla). Pokój w bursie jest niewielki i bardzo skromnie umeblowany, te niedogodności rekompensuje jednak widok z okna na Archikatedrę. Sceny z odwiedzin Marka stanowią zapis tego, co w tamtych czasach wypadało młodej dziewczynie, a co nie.

Most Orląt Przemyskich w Przemyślu

Bożena z Markiem wybierają tę malowniczą trasę podczas przejażdżki rowerowym tandemem. Po moście porusza się mnóstwo pieszych, na jezdni dostrzegamy zarówno tatrę – auto osobowe czeskiej produkcji, nazywane ze względu na swój kształt buldogiem, jak i zaprzężony w konia chłopski wóz. Marek na tylnym siedzeniu czuje się bardzo dobrze, bo w czasie jazdy może całować Bożenę w kark. Przeszkadzają mu w tym tylko jej rozwiewane przez wiatr włosy.

ul. Serbańska w Przemyślu

Przy tej ulicy filmowcy umiejscowili wejście do kamienicy, w której mieszka Tomasz Wereszczyński. Mężczyzna miał długie i trudne życie. Doświadczył zesłania na Syberię oraz śmierci syna w czasie II wojny światowej. Przez wiele lat pracował w cyrku oraz teatrze jako buchalter. Teraz mieszka samotnie i jedynym jego kontaktem ze światem jest Bożena. Tadeusz Kondrat, w roli Tomasza Wereszczyńskiego, tworzy kreację zapadającą w pamięć. Polszczyzna starszego pana jest bardzo charakterystyczna i pełna nawiązań do lwowskiej gwary, używa on między innymi zwrotów: „taki miglanc” albo „banana zjemy obacwaj”. Mimo trudnych warunków życia Wereszczyński jest pogodny i życzliwy dla wszystkich, a z radości z otrzymania kota gotowy jest nawet… stanąć na rękach. „Ale heca, ni?” – komentuje wtedy zadowolony z siebie.

Klasztor Franciszkanów w Przemyślu

Bożena czeka na Marka, ten – jak zwykle spóźniony – przyjeżdża rowerem-tandemem. Dziewczyna każe mu się przesiąść i sama siada z przodu. „Znowu chcesz pokazać całemu miastu, że trzymasz mnie pod pantoflem, co?” – pyta Marek, ale bezwarunkowo spełnia polecenie dziewczyny.

Most kolejowy im. Tadeusza Porembalskiego w Przemyślu

To miał być początek wspólnego życia Bożeny i Marka poza Przemyślem, ale okazuje się, że tylko Marek jest na nie gotowy. Mężczyzna zajął już miejsce w przedziale pośpiesznego pociągu do Wrocławia i niecierpliwie wypatruje narzeczonej. Bożena zjawia się tylko po to, by oddać książkę, zdecydowanie odmawia wspólnego wyjazdu i nie tłumaczy powodu. Marek ma nadzieję, że dziewczyna jeszcze zmieni zdanie, zapowiada, że będzie do niej dzwonił. Pociąg rusza, za chwilę przejedzie przez most kolejowy, na którym rozpościera się ogromy napis: „Program partii programem narodu”.

Kompleks dawnego Szpitala Wojskowego w Przemyślu

To miejsce pracy Bożeny. Opiece nad chorymi młoda kobieta oddaje się z pełnym zaangażowaniem i troskliwością, w przeciwieństwie do niektórych swoich koleżanek. Pacjenci leżą w wieloosobowych salach, ale wnętrza wydają się przytulne, przy wielu łóżkach stoją kwiaty. Pielęgniarki mają charakterystyczne stroje – noszą białe czepce i żółte estetyczne fartuchy. Co dziś może zaskakiwać to to, że chorym stawia się bańki.

ul. Rakoczego w Przemyślu

Zlokalizowano tu podwórko zakładu, w którym pracuje Marek, w tym miejscu spędzają przerwy pracownicy (jednego z nich gra wywodzący się z Rzeszowa aktor i piłkarz Marian Łącz). Przy zakładzie kręci się kot, którego Marek upatrzył sobie na towarzysza dla Tomasza Wereszczyńskiego. Mężczyzna zabiera zwierzaka, ukrywając go ...pod wiadrem. W jednej ze scen widać rozłożone na ziemi „Nowiny Rzeszowskie” – wówczas organ prasowy Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Rzeszowie, gazetę z charakterystyczną czerwoną winietą. W tej okolicy umiejscowiona jest też scena, w której Bożenka spotyka pana Tomasza Wereszczyńskiego przyglądającego się dzieciom puszczającym latawce w wietrzny dzień. Staruszek wyszedł na spacer po kwiaty dla Bożeny, ale stracił poczucie czasu. Pielęgniarka złości się, że jej podopieczny nie wziął szalika i mógł przemarznąć, jednak Wereszczyński nie do końca rozumie kierowane pod swoim adresem pretensje.

Punkt widokowy w Przemyślu

Z łąk w okolicach Zniesienia Marek rozpoczyna lot paralotnią. Z góry rozpościera się piękny widok na najbardziej charakterystyczne przemyskie budynki, wyraźnie widać między innymi Zamek Kazimierzowski, Katedrę, rynek oraz starówkę. To, co bardzo zaskakuje nas dzisiaj – na ulicach prawie nie ma samochodów!