Przejdź do treści głównej

Wino truskawkowe

Reżyseria

Dariusz Jabłoński

Scenariusz

Andrzej Stasiuk, Dariusz Jabłoński (na podstawie „Opowieści galicyjskich” Andrzeja Stasiuka)

Zdjęcia

Tomasz Michałowski

Scenografia

František Lipták

Muzyka

Michał Lorenc

Rok produkcji

2007

Obsada

Jiří Macháček, Zuzana Fialová, Marian Dziędziel, Robert Więckiewicz, Maciej Stuhr, Jerzy Radziwiłowicz, Maria Ciunelis, Lech Łotocki, Mieczysław Grąbka, Marek Litewka

Produkcja

Polska, Słowacja

Czas trwania

107 min.

Producent

Apple Film Production

Miejsca

Jaśliska

Kategoria

Dramat, Komedia

Melancholijna ballada o mieszkańcach miasteczka Żłobiska położonego przy słowackiej granicy. To tu przyjeżdża Andrzej, młody policjant ze stolicy. Po utracie żony i córeczki mężczyzna niczego nie oczekuje i niczego nie pragnie.

Dariusz Jabłoński i Andrzej Stasiuk pokazują nam realia życia społeczności pozostawionej w wyniku transformacji ustrojowej samej sobie, i z czułością przyglądają się ludziom tęskniącym do „czasu za pegeerów”, gdy żyło im się lepiej. Opowieść o miłości, zazdrości i zbrodni toczy się nieśpiesznie, zbaczając co chwila w stronę magicznego realizmu. Może to on sprawia, że ludzie, którzy co rusz przeżywają rozczarowania i tragedie, ciągle potrafią robić swoje? W tym miasteczku wszyscy wiedzą, że po prostu „trzeba żyć”.

Twórcy o filmie i miejscu

Dariusz Jabłoński - reżyser i autor scenariusza

„Ludzie z Jaślisk mają inne poczucie czasu. Zegarek, w którym liczy się słońce, a nie wskazówki odmierzające kolejne minuty spotkań, przerzucania papierów, biznesu. Oni nie trwonią życia na pastowanie butów. I rzeczywiście nie mają poniedziałku i wtorku. Ale za to czują pory roku (…). Tam wszystko wybucha feerią barw, a ludzie nie patrzą w dół, lecz w górę. Człowiek jest taki jak przeciwności, z którymi się mierzy. W mieście ludzie martwią się, gdy piją ich niewygodne spodnie. W Jaśliskach wychodzą z domu i idą do 200-letniego bukowego lasu, wiedząc, że mogą z niego nie wyjść, bo zamarzną albo zgubią drogę. To ziemia, gdzie duchy są z krwi i kości i ludzie są z krwi i kości. Tam zdarza się, że człowiek bierze nóż i zabija drugiego człowieka. Ale nie dla pieniędzy, tylko za zdradę albo z zemsty. Tam się nie kłamie i niczego nie udaje. Od mieszkańców Jaślisk można nauczyć się poważnego stosunku do świata. Tego, że życie trzeba brać serio. Oni jak pracują, to pracują, jak się bawią, to się bawią. No a jak piją, to na umór”.

Krzysztof Kwiatkowski, Piwo w wychodku, „Wysokie obcasy” 2009, nr 19.

Andrzej Stasiuk - autor „Opowieści galicyjskich” i autor scenariusza

"Film przypomina książkę. Właściwie teraz to już sam nie wiem, co według czego było robione. Darek Jabłoński ustawił kamerę w tych samych miejscach, w których wiele lat temu wymyśliłem "Opowieści galicyjskie". W ten przedziwny sposób mogę dzisiaj oglądać własne wizje, własne myśli. I ta opowieść o miłości, śmierci i o pokutującym duchu została rozświetlona jakimś nieco nieziemskim blaskiem, cudownym blaskiem kina, który przypomina jednak jasność nadprzyrodzoną. Tym razem chyba udało się pokazać niewidzialne".

filmpolski.pl

Jak to się zaczęło?

Dariusz Jabłoński - reżyser i autor scenariusza

„Zaintrygowało mnie w książce [„Opowieści galicyjskie” Andrzeja Stasiuka] poczucie humoru – tragiczne, wypływające z groteski życia. Skojarzyło mi się z kulturą, na jakiej się wychowałem – z filmami Formana, Menzla, Chytilovej, z powieściami Hrabala. Nawet w polskim kinie, na przekór romantycznej duszy narodowej, wolałem Munka od Wajdy (…) Andrzej nie miał telefonu. Napisałem list: 'Szanowny Panie, czytałem opowieści galicyjskie. Chciałbym zrobić na ich podstawie film'. Po trzech miesiącach dostałem odpowiedź: 'Szanowny Panie, mnie również to interesuje'. (…)  Kiedy umówiliśmy się po raz pierwszy u niego, mieszkał w Czarnym, w chałupie bez prądu. Pojechałem w półbutach, marynarce, błyszczącym metalicznie samochodem. Czekałem cztery godziny pod chatą. Nie było go, nie zostawił żadnej kartki. Odwiedziłem osła w stajni i zobaczyłem w stodole stary pogruchotany gazik. Zrozumiałem, że Andrzejowi cztery godziny różnicy nie robią”.

Krzysztof Kwiatkowski, Piwo w wychodku, „Wysokie obcasy” 2009, nr 19.

Dariusz Jabłoński - reżyser i autor scenariusza

„Zeszliśmy całe Jaśliska, szukając domu, który miał ‘zagrać’ w filmie – wspomina [producentka] Iza Wójcik. Przemoknięci, bo zimno i padał mokry śnieg. Przekonywała reżysera: dalej już nie ma po co iść, to koniec wsi. On się upierał: Stasiuk napisał, że dom Lewandowskiego jest tuż za wsią.

– Poszedłem dalej i ten dom tam był! – mówi Jabłoński. Murowany, opuszczony, w środku pokryte kurzem i pajęczynami meble, rozwalające się łóżko, stare zegary. Nie trzeba było scenografa…”

Ewa Gorczyca, Tomasz Jefimow, Jak Jaśliska wypadły w filmie Wino Truskawkowe, „Nowiny” 9.05.2009.

Z archiwum Telewizji Polskiej

Zobacz na mapie

Dom prywatny w Jaśliskach V

To tutaj Andrzej (Jiří Macháček) po raz pierwszy widzi Lubicę i stąd odbiera służbowy policyjny pojazd, którym jest… rower. Posterunek to królestwo komendanta (Mieczysław Grąbka), który najbardziej na świecie ceni sobie święty spokój i z nostalgią wspomina czasy PRL-u. Na posterunku Andrzej niewiele ma do roboty, regularnie za to podlewa wodą z czajnika rachityczną roślinkę w doniczce. W finale roślina pięknie zakwita. Tutaj też pierwszy raz Andrzej widzi ducha Kościejnego. „Jakoś tak ciągnie od Ciebie” – mówi. Duch tłumaczy mu, niby dziecku: „Przecież zamarzłem”.

Dom prywatny w Jaśliskach VI

Adam Kościejny to twardy beskidzki mężczyzna. Widz poznaje go właśnie tutaj, gdy oprawia owcę. Swoją miłość do żony, Kościejny okazuje w sposób nie mieszczący się w ludzkim porządku – zabijając podejrzewanego o romans z nią sąsiada (Robert Więckiewicz). Marian Dziędziel jako Kościejny tworzy jedną z najbardziej wyrazistych, a jednocześnie najbardziej nieoczywistych postaci filmu. W pamięć zapadają jego słowa, wypowiedziane do figury Chrystusa z przydrożnego krzyża: „Ty sobie wisisz, a my tu wszystko musimy na swój rozum brać”.

Plebania w Jaśliskach

W upalne letnie popołudnie spotykają się tu komendant (Mieczysław Grąbka) z proboszczem (Jerzy Radziwiłowicz). Ten pierwszy od 26 lat jest milicjantem, teraz policjantem, ten drugi swoją posługę sprawuje od 28 lat. Na co dzień ich relacje są raczej chłodne, tym razem jednak rozmawiają jak dobrzy znajomi, rozprawiając nad tragiczną śmiercią pięknej Lubicy. „Wypuścić duszę na wolność, od razu zaczyna się błąkać…” – mówi komendant. „Dobrze powiedziane” – zgadza się ksiądz. Bohaterowie piją wino w szumie krążących wokół pszcz

Wodospad w Iwli

Ulubione miejsce Lubicy, to właśnie tutaj Andrzej spotyka ją podczas kąpieli. Kobieta opowiada mu, że gdy była mała, w rodzinnej Słowacji chłopcy i dziewczęta podkradali sobie nawzajem ubrania. Teraz już tego nie robią, bo: „teraz nie ma tam żadnych chłopców ani dziewcząt. Albo pouciekali do miasta albo od razu rodzą się starzy”. Po scenie miłosnej Lubica wciera w skórę Andrzeja grudki ziemi, wyjaśnia, że robi z niego generała, żeby mężczyzna niczego już się nie bał. Andrzej odpowiada, że nie jest nawet zwykłym szeregowym. Ta miłość pozostanie niespełniona. Świadkami spotkania dwójki zakochanych pozostaną połamane macewy, od czasu wojny porzucone w korycie rwącej rzeczki.

Bar Czeremcha w Jaśliskich

Miejsce spotkań mężczyzn ze Żłobisk, gdzie przez nikogo nie niepokojeni mogą słuchać włoskich hitów oraz oddawać się spożywaniu wina truskawkowego i innych trunków. Barmanka Irena (Maria Ciunelis) interweniuje rzadko, na przykład wtedy, gdy goście wpadają na pomysł pocięcia piłą drewnianych stołów. Czasem między stolikami tańczy lokalna piękność – Lubica (Zuzana Fialová). Mężczyźni patrzą na nią z pożądaniem i uwielbieniem, a jeden z nich (Maciej Stuhr), wyznając swoje uczucia, próbuje nawet wjechać do baru traktorem. Kończy się to wysokim mandatem.

Kościół Rzymskokatolicki pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Jaśliskach

Przed wejściem do kościoła stoi proboszcz (Jerzy Radziwiłowicz) i wymownie spogląda na zegarek. Gromada mieszkańców w rytm kościelnych dzwonów podąża przez miasteczko, ale zamiast do kościoła skręcają w stronę kiosku EDEX, w którym właśnie pojawiły się zagraniczne magazyny z pornograficznymi zdjęciami. „Jeszcze?” pyta kościelny (Wojciech Skibiński), zmęczony dzwonieniem, „Jeszcze!” – odpowiada zrezygnowany ksiądz. Kościelny zamyka okno z taką furią, że pękają w nim szyby. Za to w scenie finałowej kościół zapełnia się wiernymi. To przede wszystkim bywalcy baru Galicja, właśnie „aresztowani” przez Andrzeja. Dzięki mszy w intencji Zakościejnego, jego duch będzie mógł w końcu opuścić ziemski padół i przestanie nawiedzać policjanta.