Przejdź do treści głównej

Rancho Texas

Reżyseria

Wadim Berestowski

Scenariusz

Józef Hen, Wadim Berestowski

Zdjęcia

Romuald Kropat

Scenografia

Jan Grandys

Muzyka

Henryk Czyż

Rok produkcji

1959

Obsada

Bogusz Bilewski, Teresa Iżewska, Wanda Koczeska, Bronisław Dardziński, Wiesław Gołas, Wiesław Dymny, Jerzy Jogałła

Produkcja

Polska

Czas trwania

85 min.

Producent

Zespół Filmowy Droga

Kategoria

Przygodowy, Dramat, Western

Gdy socrealistyczne produkcyjniaki zaczęły być zastępowane przez filmy reprezentujące tzw. „polską szkołę filmową” Wadim Berestowski nakręcił pierwszy polski western, nazywany przez prasę easternem. Bohaterami scenariusza Józefa Hena jest dwóch studentów zootechniki, spędzających w Bieszczadach lato. Obydwaj marzą o wielkiej przygodzie w stylu amerykańskich kowbojów, skazani są jednak na nudę i monotonię zwykłego wypasu bydła. Sytuacja się zmienia, gdy jeden z nich wplątuje się w porachunki z przemytnikami.

Widzom podobali się młodzi aktorzy: Bogusz Bilewski, Jerzy Jogałła, Teresa Iżewska, Wanda Koczeska, Wiesław Gołas oraz Wiesław Dymny, a także bieszczadzkie plenery oraz scena wjazdu do baru na koniu. Popularna okazała się także ballada skomponowana przez Henryka Czyża, a śpiewana przez Jerzego Michotka.

Wiesław Gołas - aktor

W tymże filmie ja miałem ze skarpy skakać na stojącego konia. Skaczesz na konia i ruszasz. Myślę sobie: choroba, półtora metra to dość wysoko. Skoczyć tak prosto na siodło i ruszyć? Studenci mieli taką starą szkapę. Myślę: wypróbuję ją. Postawiłem tę szkapę i rzuciłem się do skoku, a ta szkapa ruszyła i ja jej na zadek skoczyłem i spadłem. Leżałem pod tym koniem i powiedziałem – nie będzie skoków

Andrzej Potocki, Dzikie pola socjalizmu czyli kowbojskie Bieszczady, Rzeszów, Carpathia, 2015, s. 89.

Wiesław Gołas - aktor

Pamiętam, jak zastanawiano się, czy ogier Szagij, na którym jeździł Bilewski, skoczy, jak pierwotnie planowano, z urwiska nad Wisłokiem w Sieniawie. Podobno obawiano się, że może połamać się, zginąć albo napięcie powierzchniowe wody spowoduje, że pęknie mu brzuch po tym skoku. Nie wiem, czy w ogóle taką scenę planowano, ale mówiło się o niej w Rymanowie. Skąd, kto? Po tylu latach już nie pamiętam. Dość powiedzieć, że po bijatyce z Gołasem z tej skarpy spadł do Wisłoka sam Bilewski bez konia i nic mu się nie stało. Bijatyka była aż za bardzo na niby, ale Berestowski specjalizował się w filmach dla dzieci i ona była zdecydowanie dziecięco nieporadna. Niemal w tym samym miejscu zrealizowano w dziesięć lat później jedną ze scen do filmu pt. „Wilcze echa”.

Andrzej Potocki, Dzikie pola socjalizmu czyli kowbojskie Bieszczady, Rzeszów, Carpathia, 2015, s. 88.

Przekrój - kwartalnik

W 1957 r. po przeczytaniu w prasie informacji o bieszczadzkich pionierach [Mariuszu Merskim i Henryku Victorinim] odwiedził ich w Tworylnem Wadim Berestowski. Wędrował po okolicy, rozmawiał z ludźmi – zafascynowany Bieszczadami i przyrodą. Miał z tego powstać film dokumentalny, tymczasem zrodził się pomysł scenariusza, który napisali wspólnie z Józefem Henem. – Wszystko oparłem na autentycznych faktach, nie określając miejsca akcji, ale nikt, kto wędrował przez Bieszczady, nie mógł mieć wątpliwości – mówi Berestowski. Uważał, że strzela w dziesiątkę. Sensacja, miłość, przygoda, konne pościgi – to musiało chwycić. Westerny w kinach przyciągały publiczność, a tu wszystko rozgrywało się na gruncie rodzimym, nie gdzieś tam, u podnóża Gór Skalistych.

Praca nad filmem pozwoliła reżyserowi poznać z bliska fikcję, jaką była wielka akcja zagospodarowania Bieszczadów. Przyjeżdżali górale, kosili trawę, kontrolerzy sprawdzali ilość, wypłacali pieniądze, kosiarze wyjeżdżali – zostawały stogi. – Kiedy przyjechaliśmy w Bieszczady – mówi Berestowski – zastaliśmy kilkadziesiąt gnijących stert siana, którym nikt się nie interesował. Podobnie było z wypasem bydła; przywożone koleją z pegeerow, przez kilka miesięcy karmione dobrą trawą – przybierało na wadze, potem kontrolerzy ważyli, spisywali, ale podczas powrotnej podroży bydło trąciło swą wagę, na co nikt już nie zwracał uwagi.

Jerzy Piekarczyk, Texas nad Sanem, „Przekrój”, 14.06.1992. http://www.strony.ca/Strony22/articles/a2206.html

Ekran - czasopismo filmowo-telewizyjne

Od początku do końca nie wiadomo co i jak, a najważniejsze – dlaczego. Nie pomógł strip-tease Wandy Koczewskiej, ani bardzo ofiarna i wymagająca niezwykłych walorów fizycznych gra Bogusza Bilewskiego, ani kunszt aktorski Teresy Iżewskiej. Brak sprecyzowanego założenia i późniejsze niekonsekwencje nie wyszły filmowi na dobre.

M. Walewski, Western made in Poland, „Ekran”, 1959, nr 22, s. 7.

Przekrój - kwartalnik

Temat zamerykanizowano, natomiast źle pokazano nasz okres pionierski – wspomni Henryk [Victorini] po latach. W 1959 roku film wszedł na ekrany, a po ekipie został niezły spadek w postaci baraków, w których założył bodaj pierwszą w Bieszczadach stację turystyczną, bowiem od roku pojawiać się poczęli pierwsi nieustraszeni turyści. Zimą jednak nie było warunków do życia.

Święch Zbigniew, Robinsonada po polsku, „Przekrój”, 1975, 17 sierpnia, s. 4.

Zobacz na mapie

Wyspa na Sanie w Tworylnem

Miejsce to pojawia się już w pierwszej scenie filmu – to tędy główni bohaterowie, Jacek (Bogusz Bilewski) i Stefan (Jerzy Jogałła), prowadzą krowy przez bród. Opieka nad stadem nie jest dla nich łatwym zadaniem, mają problem nawet z... jazdą konno.

Przełom Wisłoka w Mymoniu

Bardzo malownicze miejsce, to tędy po bójce ze Stefanem pędzi na koniu Jacek, a za nim rusza w pościg zakochana Walentyna. Dziewczyna szybko i sprawnie powozi wozem wypełnionym przemycanym towarem, niedługo jednak zostanie zatrzymana przez milicjantów i cały nielegalny proceder wyjdzie na jaw.

Kapliczka w Króliku Wołoskim

Jacek nie chce zagrzać miejsca w Gospodzie pod Błękitnym Aniołem, postanawia wrócić do bazy. Zaraz po tym, jak pędem minie kapliczkę, zatrzymuje go milicjant, który przygotowuje zasadzkę na przemytników. Jacek musi zejść z konia i schować się w krzaki. Obok, w milicyjnym aucie, siedzi już przygnębiona Walentyna, wcześniej zatrzymana przez milicję.