Kronika wypadków miłosnych
.jpg%3F2025-12-12T08%3A32%3A41.100Z&w=3840&q=80)
Andrzej Wajda
Tadeusz Konwicki
Edward Kłosiński
Janusz Sosnowski, Barbara Nowak
Wojciech Kilar
1986
Paulina Młynarska, Piotr Wawrzyńczak, Magdalena Wójcik, Bernadetta Machała, Dariusz Dobkowski, Jarosław Gruda, Joanna Szczepkowska, Gabriela Kownacka, Krystyna Zachwatowicz, Bohdana Majda, Adrianna Godlewska, Marian Opania, Leonard Pietraszak, Tadeusz Łomnicki, Tadeusz Konwicki
Polska
114 min.
Studio Filmowe Perspektywa
ul. Katedralna w Przemyślu,Dworzec Kolejowy Przemyśl Główny,Wyższe Seminarium Duchowne w Przemyślu,Punkt widokowy w Przemyślu
Dramat, Psychologiczny, Poetycki
.jpg%3F2025-12-12T08%3A32%3A41.100Z&w=3840&q=80)
Po „Człowieku z żelaza”, który był wyznaniem wiary w „Solidarność”, jedyna szansa na realizację przez Andrzeja Wajdę kolejnego filmu w kraju, wiązała się z porzuceniem tematów politycznych. Na „schronienie, gdzie mógłby odnaleźć siebie samego”, reżyser wybrał „Kronikę wypadków miłosnych” Tadeusza Konwickiego. Wybitny pisarz nie tylko podjął się pracy nad scenariuszem adaptacji, ale również wcielił się w rolę Nieznajomego-Ducha. Kreowana przez niego postać wraca do swojej młodzieńczej przeszłości, ale stale się w niej gubi, nie pamiętając, co i kiedy dokładnie miało miejsce. To, co wie na pewno, to że „już nie ma krainy mego dzieciństwa. Ona drzemie jeszcze we mnie i razem ze mną rozsypie się w proch” – te słowa pojawiają się w finale opowieści.
Krainą lat dziecinnych jest skąpane w słońcu i tonące w zieleni międzywojenne, wielokulturowe Wilno. Dwójka gimnazjalistów – Alina (Paulina Młynarska) i Witek (Piotr Wawrzyńczak), przeżywa tu pierwszą intensywną miłość. Zapatrzeni w siebie nie są w stanie dostrzec oznak zbliżającej się wojny oraz zagłady świata, takiego jaki dany im było do tej pory poznać. Zresztą nie tylko oni pozostają niewrażliwi na zapowiedzi katastrofy: „Wiosna. Jeszcze jedna wiosna. Do tego taka jakaś nijaka, bo i rok zwykły. Tysiąc dziewięćset trzydziesty dziewiąty. Zupełnie nie do zapamiętania” – mówi jedna z sióstr Puciatówien, u których grupka przyjaciół spędza leniwe popołudnia i wieczory.
„Niestety, władze kinematografii złośliwie zabroniły mi robienia zdjęć na Litwie, pomimo tego, że inne polskie filmy w tym samym czasie uzyskały taką zgodę. Zostałem więc zmuszony do żmudnej rekonstrukcji kraju dzieciństwa w wielu odległych od siebie miejscach. Od Warszawy, poprzez Przemyśl i Kazimierz nad Wisłą, aż do Drohiczyna” – wspominał Andrzej Wajda.
Przemyśl w roli Wilna (widzimy na ekranie między innymi dworzec kolejowy, ulicę Zamkową i Katedralną) zobrazował po mistrzowsku Edward Kłosiński, autor zdjęć do ponad 40 polskich filmów fabularnych.
Tadeusz Konwicki - autor powieści i scenarzysta
W tamtych czasach Litwa była nieokreślonym obszarem geograficznym, niejasną formacją etniczną, niezdefiniowaną sferą kulturową. W tamtych czasach Litwa była gwałtowną letnią burzą albo może raczej wnętrzem wygasającego wulkanu, który umierał w ostatnich spazmach. Litwa była wtedy wielkim zachodzącym słońcem, co zostawia po sobie smugi dziwnie pięknych świateł i resztki dogasającej tęczy.
Tadeusz Konwicki, „Kronika wypadków miłosnych"
Edward Kłosiński - operator
Szukaliśmy pewnego klucza wizualnego w starych fotografiach (…). Ani Andrzej Wajda, ani tym bardziej ja, nigdy w życiu nie byliśmy na Wileńszczyźnie. Mogliśmy oprzeć się jedynie na świadectwach fotograficznych i malarstwie (…). Prawdopodobnie student w szkole filmowej dostałby dwóję za niewłaściwy balans wnętrza z plenerem, ale ja specjalnie, wbrew potocznym regułom, pracując we wnętrzu, rozświetlałem plener aż do granic czytelności (…) chodziło mi o to, żeby obraz nie był w oczywisty sposób zdefiniowany, ale by było coś w nim nieuchwytnego, coś, co sprawia, że raczej domyślamy się materii, niż ją widzimy.”
Michalak Bartosz, Wajda, Kronika wypadków filmowych, Kraków, Wydawnictwo MG, 2016, s. 212-213.
Tadeusz Lubelski - historyk polskiego kina
„Kronika wypadków miłosnych", choć było wiadomo, że ukończona, nie wchodziła na ekrany przez całą pierwszą połowę 1986 roku. Premierę wyznaczono na listopad, a do pierwszego publicznego pokazu filmu miało dojść we wrześniu, podczas Festiwalu w Gdańsku (rok później przeniesionego do Gdyni). Wszystkie te terminy były jednak nie do końca wiarygodne, chodziło przecież o adaptację dzieła pisarza od dziesięciu lat publikującego w podziemiu (choć akurat Nowy świat i okolice Konwicki wydał właśnie znów w Czytelniku) i o reżysera, który od stanu wojennego również znajdował się na indeksie (…). Impreza toczyła się leniwie. Niektóre pozycje wypadały z programu, jedne filmy były przedstawiane przez swoich twórców, inne nie. Kronika wypadków miłosnych miała być wyświetlona pod sam koniec festiwalu, poza konkursem. Pojawiały się jednak pogłoski, że nie jest pewne, czy dotrze, i że sam Wajda być może nie dojedzie, co – biorąc pod uwagę to, jak był wówczas przez czynniki oficjalne traktowany, i warunki ogólnego marazmu – nie zdziwiłoby nikogo. Tymczasem nie tylko projekcja odbyła się normalnie, nie tylko przybył sam Wajda, ale wraz z nim dosłownie cała ekipa, której prezentacja przez reżysera wypadła jak obrazek z innego świata: z jakiejś wyżej stojącej cywilizacji, w której ludzie są życzliwie uśmiechnięci, eleganccy, punktualni, nienaganni. Czuło się, że to się dzieje dla widowni, czyli dla nas, ponad głowami nieważnych „oficjalnych czynników”. Wajda zdołał wydobyć od swojej ekipy (…) apel skierowany do nas: tacy właśnie mamy być i tak mamy szanować się nawzajem, ponieważ „ich” czas jest policzony i to od nas zależy, jak sami zorganizujemy się w przyszłości. To wszystko było oczywiście niesformułowane, ale dawało się odczytać.
Lubelski Tadeusz, Wajda. Portret mistrza w kilku odsłonach, Wrocław, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2006, s. 282-283.
Związki Andrzeja Wajdy z Przemyślem
Może to uśmiech losu, że o idealnej młodzieńczej miłości Andrzej Wajda mógł opowiedzieć korzystając z lokacji przemyskich. Wszak to właśnie w tym mieście, w maju 1925 roku, wzięli ślub jego rodzice – Aniela Białowąs oraz Jakub Wajda. Aniela była zresztą rodowitą przemyślanką, urodziła się w 1901 roku w rodzinie urzędnika pracującego w instytucjach austriackich – Ignacego Białowąsa. Matka Wajdy ukończyła w Przemyślu seminarium nauczycielskie, a następnie była nauczycielką w szkole powszechnej w Bóbrce pod Krosnem. Państwo Wajdowie nie mieszkali w Przemyślu długo, wkrótce po ślubie przenieśli się do Suwałk, gdzie stacjonował 41. Pułk Piechoty, w którym Jakub Wajda służył jako dowódca plutonu artylerii.
Zobacz na mapie
.jpg%3F2025-12-12T08%3A51%3A54.302Z&w=3840&q=80)
ul. Katedralna w Przemyślu
Dzięki sztuce filmowego montażu w tej scenie udało się połączyć zdjęcie wnętrza żydowskiej szkoły – kręcone w Lublinie – ze spacerem jedną z najbardziej charakterystycznych i najpiękniejszych przemyskich ulic. Jest słoneczne popołudnie, Alina z Witkiem idą w grupie innych gimnazjalistów w stronę dworca. Przez okna kamienic zaglądają do pomieszczeń, które stanowią centrum żydowskiego Wilna. W chederze trwa nauka, przy zapalonych świecach chłopcy powtarzają razem z nauczycielem słowa modlitwy, a ich recytacje niekiedy zagłuszają rozmowę głównych bohaterów. Ta zaś dotyczy miłości. „To wielkie słowo, na pewno nie użyję go nigdy w życiu” – mówi Alina i wówczas ubrany w tradycyjny chałat żydowski nauczyciel zdecydowanym ruchem zamyka okno w szkolnym pomieszczeniu.
.jpg%3F2025-12-12T08%3A52%3A41.214Z&w=3840&q=80)
Dworzec Kolejowy Przemyśl Główny
Alina wraz ze szkolną przyjaciółką Zuzą czekają w holu poczekalni na pociąg i malują sobie usta czerwoną szminką. Jednocześnie, na zawieszonym w widocznym miejscu państwowym godle, dziewczyny puszczają lusterkiem tzw. „zajączka” – przy czym najbardziej rozświetlona pozostaje głowa orła razem z koroną (której to w okresie PRL-u, czyli w momencie realizacji filmu, w godle nie było). Witek dopiero co poznał dziewczynę, teraz przełamuje swoją nieśmiałość i zagaduje do Aliny zapowiadając, że otrzymaną od niej pięćdziesięciogroszówkę (napiwek za doręczenie telegramu) zatrzyma na pamiątkę. W kolejnej scenie Witek wbrew prośbom dziewczyny idzie za nią aż na hol i dostrzega jej spotkanie z kuzynem, o którego jest bardzo zazdrosny. „Ja chyba zwariuję” – znów mówi do siebie młodzieniec. Dworcowa poczekalnia wypełniona jest tłumem zaaferowanych, śpieszących do swoich spraw podróżnych, głośne rozmowy prowadzi w niej również grupka Żydów. Na frontonie budynku, od strony miasta, kilkukrotnie widzimy napis: „Silne lotnictwo to silna Polska”. Latem 1939 roku władze państwowe zapewniają swoich obywateli, że kraj jest bezpieczny i przygotowany militarnie do ewentualnego konfliktu. Młodzi bohaterowie „Kroniki wypadków miłosnych" zdają się w ogóle nie dostrzegać powagi sytuacji międzynarodowej. Witek przybiega pod dworzec tuż po pożegnaniu się z Aliną tylko po to, aby umówić się z nią na wieczór jeszcze tego samego dnia.
.jpg%3F2025-12-12T08%3A52%3A26.496Z&w=3840&q=80)
Wyższe Seminarium Duchowne w Przemyślu
ołożone przy ulicy Zamkowej Wyższe Seminarium Duchowne zostało zamienione przez filmowców na żeńskie gimnazjum. Gdy pierwszy raz Witek szuka w nim swojej ukochanej, na dziedzińcu dziewczęta mają zajęcia sportowe, a osłoniętą drzewami uliczką wędrują ułani, śpiewając rytmicznie: „O mój rozmarynie”. Witek sam nie może zrozumieć uczucia, które nim zawładnęło. Zwierza się dziadkowi, że się zakochał (staruszek uspokaja go: „dobrze, od tego jeszcze nikt nie umarł”), a gdy kolejnego dnia czeka na Alinę pod szkołą wita ją słowami: „dlaczego ty mnie męczysz?”. Następne spotkanie pod gimnazjum nie dochodzi już do skutku, bo ojciec pułkownik przyjeżdża po córkę autem z szoferem. Zakochani mogą się jedynie wymienić spojrzeniami. Koleżanka Aliny, Zuza, zdradza wtedy chłopakowi, że dziewczyna zaraz po maturze ma wyjechać za granicę, ale to i tak nie ma znaczenia, bo przecież niebawem będzie wojna. – Nic mnie nie obchodzi ani wojna, ani pokój – wybucha wówczas Witold.
.jpg%3F2025-12-12T08%3A32%3A41.100Z&w=3840&q=80)
Punkt widokowy w Przemyślu
– Jezus Maria, jaka ona ładna! – mówi do siebie Witek, gdy prowadzi dziewczynę na przepiękną polanę na wzgórzu. Alina ostrzega go, że świetnie potrafi czytać z ruchu warg i że trzeba na nią uważać. Oboje wydają się dla siebie najważniejsi na świecie. A więc jak to możliwe, że przybywający po latach z przyszłości Nieznajomy, nie przypomni sobie nawet imienia dawnej ukochanej? Z polany rozciąga się widok na miasto, wyraźnie widać między innymi dzwonnicę katedry. Para zakochanych skoncentrowana jest wyłącznie na sobie, ale filmowa kamera pokazuje nam również manewry wojskowe, które mają miejsce na polanie. Polskie wojsko przygotowuje się do zbliżającej się wojny.
.jpg%3F2025-12-12T08%3A49%3A12.739Z&w=3840&q=80)
.jpg%3F2025-12-12T08%3A52%3A08.581Z&w=3840&q=80)
.jpg%3F2025-12-12T08%3A52%3A56.653Z&w=3840&q=80)