Przejdź do treści głównej

Kino objazdowe

Reżyseria

Stanisław Jędryka

Scenariusz

Jerzy Janicki

Zdjęcia

Wiesław Zdort

Scenografia

Olimpiusz Olszewski

Muzyka

Wojciech Trzciński

Rok produkcji

1988

Obsada

Andrzej Pieczyński, Dorota Kamińska, Kazimierz Ostrowicz, Zdzisław Kozień, Czesław Lasota

Produkcja

Polska

Czas trwania

52 min.

Producent

Zespół Filmowy Oko

Kategoria

Dramat, Obyczajowy

W środku śnieżnej zimy do małej osady w Bieszczadach przyjeżdża kino objazdowe. Zaangażowany kinooperator, Mieczysław Król (Andrzej Pieczyński), z rozczarowaniem zauważa, że nie ma dla kogo wyświetlać filmów: na polecenie leśniczego wszyscy mieszkańcy ruszyli na polowanie.

Z braku widzów seans zostaje odwołany, a kinooperator postanawia odwiedzić znajomą dziewczynę. Telewizyjny film obyczajowy wyreżyserował Stanisław Jędryka, a scenariusz do niego napisał Jerzy Janicki. Janicki jest również autorem tekstu ballady śpiewanej w czołówce przez Andrzeja Zauchę („... baju baj, może jest na świecie jeszcze taki kraj”).

Krzysztof Potaczała - pisarz

Prawdziwe kino objazdowe w latach sześćdziesiątych i jeszcze u progu siedemdziesiątych niekiedy odwiedzało Bieszczady. Sposobność obcowania z kinem na kołach mieli chociażby robotnicy kwaterujący w hotelu w Terebowcu.

– W tym filmie jest tak, że seans zostaje odwołany, bo robotnicy muszą naganiać zwierzynę jakiemuś myśliwemu prominentowi, ale u nas świetlica była pełna – zapewnia Kazimierz Grudniak, pomieszkujący w tamtym czasie w zetbeelowskim hotelu.

– Kiedy w Lutowiskach otwarto stacjonarne kino „Strażnica”, niektórzy od czasu do czasu przebierali się w świąteczne ubranie i jeździli pekaesem łyknąć trochę kultury. A była to wyprawa, dwadzieścia sześć kilometrów w jedną stronę.

Krzysztof Potaczała, Bieszczady w PRL-u, Lesko, Bosz, 2016, s. 212.

Zobacz na mapie

Wzgórza nad Berehami Górnymi

Do zgromadzonych w lesie uczestników polowania biegnie Mieciu Król i krzyczy, że przyjechało kino. „My tu mamy lepsze kino” odpowiada leśniczy (Zdzisław Kozień) i wcale nie ma zamiaru zwolnić mieszkańców z udziału w ich obowiązkach. Mieciu Król nie może tego zrozumieć: „ja, kurcze, kocham to kino, moje kino moja miłość” – mówi sam do siebie. W drodze do dziewczyny Mieciu brnie samotnie w śniegu. Wydaje się, że otaczają go tylko góry i lasy, ale wkrótce na nartach podjeżdża do niego funkcjonariusz Straży Granicznej i prosi o dokumenty. Kinooperator nie chce wyjawić nazwiska swojej „baby”, ale i tak pogranicznik daje mu spokój. Mimo śniegu po pas Mieciowi udaje się bezpiecznie przetransportować do domu Danusi – miejscowej nauczycielki – pudełko z pączkami. Sceny w domu dziewczyny zostały jednak zagrane już nie w Bieszczadach, a w Wielkopolsce, w miejscowości Karczewo.

Park konny w Zatwarnicy

Puste baraki i puste ośnieżone podwórka: tylko kot i stróż wychodzą na powitanie kinooperatora, który nie może uwierzyć, że na seansie nie będzie widzów: „Co jest, wywiało wszystkich? To tak się kulturę wita?” Okazuje się, że bilety na film kupiły tylko 3 osoby (koszt biletów to w sumie 60 zł), ale i tak wszyscy mieszkańcy zostali skierowani do udziału w polowaniu. Skoro nie ma widzów, to nie będzie seansu, decyduje Mieciu Król i zaznacza: „sztuka ma służyć ludziom”.