Hasło
.jpg%3F2025-12-18T11%3A48%3A40.336Z&w=3840&q=80)
Henryk Bielski
Jerzy Janicki
Bogusław Lambach
Andrzej Borecki
Andrzej Korzyński
1977
Wirgiliusz Gryń, Ewa Żukowska, Mariusz Dmochowski, Mieczysław Voit, Jerzy Nowak
Polska
54 min.
Zespół Filmowy Iluzjon
Krywe,Park konny w Zatwarnicy,Mrzygłód,Potok Głęboki w Zatwarnicy,Trasa Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej
Obyczajowy
.jpg%3F2025-12-18T11%3A48%3A40.336Z&w=3840&q=80)
Osadzona w środowisku wozaków bieszczadzkich opowieść o pracy wykonywanej w ekstremalnie trudnych warunkach oraz o prawdziwej ludzkiej naturze. Bohaterem filmu jest pracujący jako wozak Michał Kopera (Wirgiliusz Gryń), który podczas zwózki drewna ulega poważnemu wypadkowi. Mężczyzna trafia do szpitala, ale lekarze nie dają mu dużej szansy na przeżycie. Chorego odwiedzają bliskie mu osoby; okazuje się jednak, że bardziej zależy im na oszczędnościach odłożonych przez Kaperę na książeczce PKO, niż na samym pacjencie. Wozak ze smutkiem odczytuje prawdziwe intencje swoich gości i bardzo surowo ocenia ich motywacje.
W tym telewizyjnym filmie Bieszczady nie stanowią scenerii przyjaznej człowiekowi. Izolacja od zdobyczy cywilizacji, wszechobecne błoto, problemy z komunikacją i konieczność trudnej fizycznej pracy – na to skazani są mieszkańcy tej części Polski. Ich zachowania i język zostały niezwykle autentycznie przedstawione przez Jerzego Janickiego, który scenariusz filmowy oparł na swoim wcześniejszym radiowym słuchowisku (wybranym w 1976 roku „premierą roku”). Dużym atutem filmu wyreżyserowanego przez Henryka Bielskiego jest ponadto znakomite aktorstwo oraz udział prawdziwych bieszczadzkich wozaków i smolarzy jako statystów.
Hanna Samsonowska - reżyserka
Zdrada żony, zazdrość towarzyszy, chciwość tych, co garną się do ostatniej przy nim posługi – to zło, które [Michał Kapera] odrzuci i którego nie potrafi wybaczyć. Dobra zaznał tylko dzięki przyrodzie, rozległym bieszczadzkim lasom, gdzie znał każdy ślad, każdą ścieżkę.
Hanna Samsonowska, Pytania o sens życia, „Kino”, 1977, nr 7, s. 15.
Janusz Skwara - krytyk filmowy
Jego [Jerzego Janickiego] zmysł reporterski, umiejętność obserwacji zdecydowały, że ta opowieść tchnie autentyzmem, rzeczowością i wiarygodnością.
Janusz Skwara, Pieniądze i umierający wozak, „Film”, 1977, nr 7, s. 14.
Krzysztof Potaczała - autor książki
Chłopom ta życiowa opowieść bardzo się spodobała. Chcieli się nawet dokładniej wywiedzieć, dlaczego wredna żona spracowanego wozaka zdradziła go z młodym góralem, podczas gdy on tak straszliwie tęskno za nią w tych Bieszczadach czekał… No a potem wyprowadził niewierną z baraku na środek podwórca, w samej króciutkiej nocnej koszuli, w bajoro po łydki, przywiązał łańcuchem do koni i tak tarzał w tym błocie i łajnie… Tę scenę budowniczowie z dróg i mostów oglądali parokrotnie, gdyż ileś tam razy powtarzano ją dla lepszego efektu. Tak mocno zapadła im w pamięć, że postanowili przełamać dość powszechną w swoim gronie niechęć do słowa drukowanego i z kart książki poznać dalsze losy rozgrywającej się w bieszczadzkiej scenerii historii.
Krzysztof Potaczała, Bieszczady w PRL-u, Lesko, Bosz, 2016, s. 211.
Zobacz na mapie
.jpg%3F2025-12-18T11%3A48%3A39.595Z&w=3840&q=80)
Krywe
Scena wyrębu, w której olbrzymie pnie padają jeden za drugim, otwiera cały film. Praca w lesie jest ciężka i bardzo niebezpieczna, wytrzymują tu tylko najsilniejsi ludzie i najmocniejsze konie. Podczas transportu największego drzewa pęka łańcuch, a spadający pień przygniata do ziemi wozaka Michała Kaperę. Jak zapamiętali miejscowi, w tej scenie potrzebne były dwa duble, bo za wcześnie puszczono wóz i operator nie zdążył wszystkiego nagrać, a w ujęciu przedstawiającym wypadek dublerem był statysta z Nasicznego. Obecny sołtys Zatwarnicy Mirosław Piela pamięta, że to ojciec przygotowywał dla filmowców kloc drewna. Filmowym rekwizytem była w istocie twarda gąbka oklejona naturalną korą. Kloc bardzo długo znajdował się jeszcze potem w parku konnym, bawiły się na nim dzieci.
.jpg%3F2025-12-18T11%3A48%3A40.149Z&w=3840&q=80)
Park konny w Zatwarnicy
„Tylko koni mi żal” – mówi Michał Kopera, komentując swój wypadek. Dla niego oraz dla pozostałych wozaków konie to najlepsi przyjaciele. Sceny z udziałem zwierząt zostały nakręcone przede wszystkim w parku konnym w Zatwarnicy, gdzie dawne budynki istnieją do dziś. Najbardziej zapadająca w pamięć scena to ta, w której Michał Kapera mści się na żonie. Właśnie przyłapał ją na zdradzie: w złości wyprowadza młodą kobietę na podwórko, przywiązuje łańcuchem jej nogi do koni i każe zwierzętom ruszać…
.jpg%3F2025-12-18T11%3A48%3A40.336Z&w=3840&q=80)
Mrzygłód
W jednej z retrospekcji Michał Kapera wraca do radosnego wspomnienia, gdy w miejscu pracy odwiedzała go żona. Wozak uprosił wtedy szefa o parę najlepszych „wyjazdowych” koni i przyjechał wozem pod pomnik Władysława Jagiełły – to właśnie na placu pod pomnikiem pekaesy miały swój przystanek. W jednym z ujęć widać przycupniętą na cokole starszą mieszkankę tych okolic, zaś sam pomnik dziś stoi w innym miejscu – przed szkołą podstawową w Mrzygłodzie. Ruch samochodowy jest niewielki – Kapera mija jeszcze tylko inny wóz oraz traktor. Także w tej wsi została nakręcona scena pogrzebu Michała Kapery – trumna spoczywa na wozie ciągniętym przez parę koni, zaś cały kondukt żałobny składa się z tylko jednej osoby: jest nią lekarz zajmujący się pacjentem w ostatnich dniach jego życia. Mężczyznę, który powozi wozem zagrał brygadzista Parku Konnego w Zatwarnicy, żyjący do dziś w tej miejscowości Mieczysław Tkacz
.jpg%3F2025-12-18T11%3A48%3A40.520Z&w=3840&q=80)
Potok Głęboki w Zatwarnicy
Nad brzegiem potoku wozak Kapera razem z żoną i kolegami z pracy zatrzymują się na mały piknik, menu jest charakterystyczne i niewyszukane: śledzik i wódka. Kapera tłumaczy żonie, skąd wzięło się przezwisko jednego z mężczyzn: „Jurek niczego nie lubi w nadmiarze, ani wódki ani forsy. Mógłby królem być przy zrywce, ale woli w kuźni, mówi, że mu dwa tysiące wystarczy. Dlatego jest Jurek 2000. Wszystko w umiarze” (to nawiązanie do prawdziwego bieszczadnika, Jerzego Świtalskiego, nazywanego właśnie Jurkiem 2000, przy czym w tym przypadku wyjaśnienie przezwiska było zgoła inne). Piknikujących zagaduje jadący na rowerze milicjant, dopytuje, czy biorą pstrągi i czy Kapera ma kartę rybacką. Wozak stroi sobie żarty z funkcjonariusza: na wędce zawiesza sklepowego śledzia, a pokazuje go dopiero wtedy, gdy milicjant chce mu wystawić mandat. „A co, śledzia nie można pomoczyć? Za słony był...” – mówi z kamienną twarzą Kapera. – „Oj, obywatelu, obywatelu” – odpowiada zirytowany milicjant. Rower potrzebny do tej sceny został wypożyczony przez mieszkającego w pobliżu chłopca, Stasia Natanka.
.jpg%3F2025-12-18T11%3A48%3A39.886Z&w=3840&q=80)
Trasa Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej
Filmowcy zarejestrowali transport pozyskanego w bieszczadzkich lasach drewna – najbardziej wygodny sposób na przewóz ciężkiego towaru to wagoniki Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej. Scena przejazdu trwa bardzo krótko, ale pozwala odczuć piękno przyrody.