Przejdź do treści głównej

Daleko od siebie

Reżyseria

Feliks Falk

Scenariusz

Feliks Falk, Maciej Karpiński

Zdjęcia

Tomasz Wert

Scenografia

Dorota Ignaczak

Muzyka

Henryk Kuźniak

Rok produkcji

1995

Obsada

Artur Żmijewski, Mateusz Kosiorowski, Małgorzata Foremniak, Joanna Jeżewska, Roman Gancarczyk

Produkcja

Polska

Czas trwania

95 min.

Producent

Studio Filmowe Perspektywa, Telewizja Polska, Fokus Film

Miejsca

Przemyśl

Kategoria

Dramat, Obyczajowy

Współczesny dramat psychologiczny podejmujący tematykę ojcostwa. Dobrze sytuowany warszawski historyk sztuki (Artur Żmijewski) dowiaduje się, że ma ośmioletniego syna (Mateusz Kosiorowski). Matką Michała jest Ukrainka, obecnie mieszkająca we Lwowie. Gdy kobieta w dramatycznych okolicznościach zostaje zamordowana, jej były partner staje przed pytaniem, czy chce i potrafi odnaleźć się w roli ojca.

Do tej pory Marcin prowadził życie niezależne, nie miał też żadnego doświadczenia z dziećmi. Zadania nie ułatwia mu obecna narzeczona (Małgorzata Foremniak) oraz różnice kulturowe między nim a synem. Feliks Falk – mistrz kina moralnego niepokoju – cierpliwie przygląda się budowaniu nowej relacji i towarzyszącym temu napięciom. Jeden z pierwszych filmów fabularnych po transformacji ustrojowej został zrealizowany w większości w Warszawie, ale zdjęcia powstawały także we Lwowie oraz Przemyślu. To właśnie do Przemyśla trafia mały Michał, gdy ucieka od nowo poznanego ojca, i tutaj zrozpaczony Marcin go szuka.

Mateusz - statysta

Wraz z kolegami staliśmy w górze rynku, tuż przy fontannie z niedźwiadkiem. Na rynek wjechał stary terenowy samochód, wysiadł z niego młody barczysty mężczyzna i wszedł do pobliskiego lokalu, gdzie spotkał się ze znajomymi. Chwilę później jego samochód, zaparkowany przed knajpą, stanął w płomieniach. Wtedy wszyscy statyści, a więc także ja i moi koledzy, mieliśmy podbiec na kilka metrów do płonącego pojazdu i udawać zdziwienie. Na ziemi była namalowana linia, wzdłuż której mieliśmy się ustawić. Staliśmy tam, samochód płonął, a jego wkurzony właściciel kilka metrów dalej skakał i wymachiwał rękami (…). Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy zobaczyłem się na ekranie, poczułem się jak gwiazda. Wydawało mi się, że to coś wyjątkowego, być może początek filmowej kariery (śmiech). W końcu miałem tylko 10 lat. 

Jacek Błoński, Kamil Zarański, Filmowy Przemyśl jak Wilno, Wiedeń czy mroczne miasto bazarów i przygranicznych handlarzy? „Gazeta Przemyska” 2012, nr 15, s. 14.

Daleko od siebie, ©WFDiF
Daleko od siebie, ©WFDiF
Daleko od siebie, ©WFDiF
Daleko od siebie, ©WFDiF
Daleko od siebie, ©WFDiF
Daleko od siebie, ©WFDiF
Daleko od siebie, ©WFDiF
Daleko od siebie, ©WFDiF
Daleko od siebie, ©WFDiF
Daleko od siebie, ©WFDiF

Zobacz na mapie

Klasztor Franciszkanów w Przemyślu

Marcin jeździ i chodzi ulicami Przemyśla, próbując trafić na jakiekolwiek ślady swojego syna. Przejeżdża m.in. obok kościoła Franciszkanów.

Daleko od siebie, ©WFDiF

Rynek Główny w Przemyślu

Wędrując przemyskimi ulicami Michał dostrzega auto bandytów, którzy zamordowali jego mamę. Charakterystyczny czarny pojazd parkuje przy Rynku, naprzeciwko restauracji, w której dziś mieści się cukiernia Selfier. Michał, chcąc ich ukarać, podpala auto. Bandyci wkrótce przybiegają na miejsce, ale nie dostrzegają chłopca, który zdążył schować się wśród gapiów. Dziennikarz „Nowin” informował, że w scenie wykorzystano wzorowany na wojennym jeepie sowiecki uaz, z którego wymontowano zbiornik paliwa. Ze względów bezpieczeństwa palił się gaz z zamieszczonych w aucie instalacji, podłączonych do znajdujących się na zewnątrz pojazdu butli. W związku z dublami samochód musiał palić się kilka razy, a gaszeniem drewnianych elementów uaza zajmowali się strażacy. Płonący jeep, „Nowiny” 1995, nr 131, 10.07.1995. Wraz z kolegami staliśmy w górze rynku, tuż przy fontannie z niedźwiadkiem. Na rynek wjechał stary terenowy samochód, wysiadł z niego młody barczysty mężczyzna i wszedł do pobliskiego lokalu, gdzie spotkał się ze znajomymi. Chwilę później jego samochód, zaparkowany przed knajpą, stanął w płomieniach. Wtedy wszyscy statyści, a więc także ja i moi koledzy, mieliśmy podbiec na kilka metrów do płonącego pojazdu i udawać zdziwienie. Na ziemi była namalowana linia, wzdłuż której mieliśmy się ustawić. Staliśmy tam, samochód płonął, a jego wkurzony właściciel kilka metrów dalej skakał i wymachiwał rękami (…). Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy zobaczyłem się na ekranie, poczułem się jak gwiazda. Wydawało mi się, że to coś wyjątkowego, być może początek filmowej kariery (śmiech). W końcu miałem tylko 10 lat. Wspomnienia Mateusza, statysty. Jacek Błoński, Kamil Zarański, Filmowy Przemyśl jak Wilno, Wiedeń czy mroczne miasto bazarów i przygranicznych handlarzy? „Gazeta Przemyska” 2012, nr 15, s. 14.

Daleko od siebie, ©WFDiF

Bazar przy ul. Sportowej w Przemyślu

Wzdłuż ulicy ciągną się blaszane budy, w których mieszczą się stoiska z najróżniejszym towarem oraz liczne kantory. Ruch jest duży, ludzie robią zakupy i spacerują. Mały Michał przygląda się uważnie wszystkiemu z okien samochodu, gdy razem z mamą, na zaproszenie ojca, jadą do Warszawy. Wszystko jest „tak, jak u nas”, a Polacy „wyglądają jak my” – zauważa chłopiec, który nigdy nie był w Polsce. Michał jeszcze nie wie, że są to jego ostatnie chwile z mamą.

Daleko od siebie, ©WFDiF

ul. Ratuszowa w Przemyślu

Po śmierci mamy Michał nie może przyzwyczaić się do nowego otoczenia. Ucieka od ojca i w drodze na Ukrainę zatrzymuje się w Przemyślu. Do mieszczącego się nieopodal baru Michał trafia razem z ukraińską rodziną, którą przekonuje, że zgubił się podczas wycieczki, a teraz potrzebuje jedynie dostać się w okolice przejścia granicznego. Świetna znajomość języka polskiego u małego dziecka budzi jednak zaniepokojenie trudniącej się przygranicznym przemytem pary. Gdy po szybkim obiedzie chłopiec wychodzi przed bar zauważa, że na pustym placu nikt na niego nie czeka. Zrezygnowany siada na ławce i... budzi się na niej dopiero nad ranem. Nie zdaje sobie sprawy, że gdzieś niedaleko czuwa w samochodzie ojciec, który wyruszył na poszukiwanie syna. Scena kręcona była przy schodach pomiędzy ulicą Ratuszową i ulicą Kazimierza Wielkiego.

Archikatedralny sobór grekokatolicki św. Jana Chrzciciela w Przemyślu

Marcin pokonuje ulice Przemyśla, próbując trafić na jakikolwiek ślad syna. Na jednym z murów miga mu napis: „Polska dla Polaków”. Mężczyzna wędruje między innymi ulicą Franciszkańską, którą wcześniej przechodził mały Michał. Obydwaj zwracają uwagę na sklep z zabawkami i wystawiony w witrynie tor samochodowy, którym nie tak dawno wspólnie się bawili. Marcin wchodzi do greckokatolickiej katedry, mając nadzieję, że dziecko właśnie tam będzie szukało schronienia. Gdy dostrzega modlącego się chłopca rusza w jego kierunku pełen nadziei, że poszukiwania wreszcie dobiegły końca. Niestety, w ławce nie siedzi Michał, tylko ktoś bardzo do niego podobny.