Boże Ciało

Jan Komasa
Mateusz Pacewicz
Piotr Sobociński jr.
Marek Zawierucha
Evgueni Galperine
2019
Bartosz Bielenia, Eliza Rycembel, Aleksandra Konieczna, Tomasz Ziętek, Barbara Kurzaj, Leszek Lichota, Zdzisław Wardejn
Polska
115 min.
AurumFilm
Dom prywatny w Jaśliskach IV,Dom prywatny w Jaśliskich III,Kościół Rzymskokatolicki pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Jaśliskach,Dom prywatny w Jaśliskach II,Dom prywatny w Jaśliskach I,Pomnik 600-lecia Jaślisk,Tablica w Jaśliskach,Stadion w Jaśliskach
Obyczajowy

Kierujemy się szlachetnymi pobudkami i chcemy tego, co dobre, jednak efektem naszych działań bywa niejednokrotnie… zło. Wie o tym dobrze Jan Komasa, który wziął sobie głęboko do serca słowa irańskiego reżysera Asghara Farhadiego: „Współczesna tragedia nie polega na walce dobra ze złem, tylko na walce dobra z dobrem”.
Małe miasteczko, do którego trafia z poprawczaka Daniel, pogrążone jest w niszczącej żałobie, a lokalna społeczność nie potrafi przepracować tragicznej śmierci grupy młodych ludzi. Mężczyzna, niespodziewanie dla samego siebie, zaczyna udawać księdza. W swoim krótkim życiu Daniel wiele już przeszedł, może dlatego w tej nowej sytuacji potrafi dać sąsiadom wiele uważności i szczerości. Osadzony na podkarpackiej prowincji obraz jest uniwersalną historią o wykluczaniu oraz przebaczaniu.
Jan Komasa - reżyser
To film o pojednaniu ludzi. Według mnie to historia o tym, jak współżyć z osobami, od których się różnimy. To też obraz o tym, jak zamiast za człowiekiem podążamy za jego rolą społeczną. Pokazaliśmy, że szata nie zdobi człowieka, ale stanowi silny znak społeczny. Moi bohaterowie mają nieznośną i niemożliwą do opanowania skłonność do wykluczania innych. Dzielą ludzi na lepszy i gorszy sort. Każą zmieniać się tym, których nie akceptują, pod pretekstem ponownego włączenia do swojej grupy. To też film o demokracji. Ukazuje, jak uleczyć ludzi wbrew ich woli i zadaje pytanie, czy mamy na to moralne przyzwolenie.
Każdy z nas ma wyrok, „Gazeta Wyborcza” 11.10.2019 r.
Mateusz Pacewicz - scenarzysta
Nasz film może budzić pewną dezorientację ze względu na to, że w Polsce przywykliśmy do kina, które podejmując ważne tematy, ma afiliację polityczną. Nikt się nie spodziewa, że można zrobić obraz, który nie ma na celu jednoznacznego wskazania winnych i prawych. Mam wrażenie, że ten film jest polityczny, ale na głębokim poziomie. Jest przecież politycznym powiedzieć, że prawdziwe chrześcijaństwo musi się obecnie zmagać z instytucją Kościoła, a nie się przez nią wyrażać.
Paulina Milewska, Udając księdza, „Wysokie obcasy” 2019 r., nr 41.
Sebastian Szałaj - członek ekipy filmowej, mieszkaniec Jaślisk
Ja nigdy wcześniej nie widziałem na oczy scenariusza. Przywieźli mi go, zostawili, wrzuciłem go do samochodu. Pojechałem coś załatwić, ale musiałem poczekać 10 minut. Otworzyłem scenariusz i (…) nie mogłem się oderwać. Jak to jest tak napisane! (...) wiedziałem, że nic nam, jaśliszczanom, nie grozi. Uspokajałem: "Ani to nie jest film o Jaśliskach, ani też wiara katolicka nie jest tu wyśmiana. Ta historia mogłaby się wydarzyć w każdym zakątku świata. To film o międzyludzkim piekiełku, które dzieje się i w Belgii, i w Tajlandii. Najważniejsze jest to, że ta historia ma moc, która uzdrawia". I proszę, dziś oglądamy filmiki, jak na festiwalu w Arabii Saudyjskiej wstają szejkowie w tych kitlach i biją brawo po projekcji (…) Wiesz, dla mnie to jest film o kluczowej sprawie w życiu. Trzeba ze sobą rozmawiać. Powinniśmy być spokojniejsi i pokorniejsi. Pompa w klatce piersiowej powinna pracować powoli, żeby nie wzburzać krwi zanadto. W krwi jest dusza, ja w to wierzę. Powinniśmy się kochać, a nie ze sobą walczyć. Że mówię jak ksiądz? No, przepraszam cię, ale to nie wynika z oczytania. To wynika z doświadczenia. Właśnie tak jak u księdza z "Bożego Ciała.
Jędrzej Słodkowski, Boże Ciało ocaliło mi życie. To film o kluczowej sprawie w życiu, „Gazeta Wyborcza Rzeszów” 08.02.2020 r.
Jan Komasa - reżyser
Przyjechaliśmy tutaj i od razu się zakochaliśmy. Kiedy trafiliśmy do Jaślisk, okazało się, że wszystko w scenariuszu zgadza się z tym miejscem. Kościół stoi dokładnie naprzeciwko kapliczki, którą mieliśmy w głowach, potem obok jest sklepik i przystanek autobusowy. I te wyjątkowe, drewniane domki w rynku. Jaśliska leżą na szlaku architektury drewnianej, więc te domki mają taki specyficzny styl, który trochę przypomina mi Skandynawię, a ja przyznam szczerze, że – myśląc o filmie – miałem taką trochę Skandynawię w głowie. Chciałem to oderwać od takich stricte polskich klimatów, żeby dać widzom do zrozumienia, że ta historia mogłaby zdarzyć się w różnych miejscach na świecie.
Premiera „Bożego Ciała” w Rzeszowie, 16.10.2019
Sebastian Szałaj - członek ekipy filmowej, mieszkaniec Jaślisk
Janek Komasa zapukał do mnie niemal dokładnie dwa lata temu. Wcześniej poznałem scenografa Marka Zawieruchę, który robił w Jaśliskach "Twarz" z Gośką Szumowską. Pomagałem ogarniać drobne sprawy (...) Marek pracował też przy "Wołyniu". Same Jaśliska nie grały u Smarzowskiego, ale fotosy z Jaślisk w tle – tak. Po "Twarzy" obiecał: "Seba, wrócę tu jeszcze z ekipą". Któregoś razu odzywa się: "Przyjeżdżam na dokumentację, może coś się wydarzy z Jankiem Komasą". Przyjechali (...) wynajmowałem wtedy pół tego pięknego domu, Janek wszedł do środka, rozejrzał się i powiedział: "Nie wyobrażam sobie, żebyśmy kręcili gdzie indziej.
Jędrzej Słodkowski, Pokój twojej pompie, „Gazeta Wyborcza Rzeszów” 08.02.2020 r.
Mateusz Pacewicz - scenarzysta
Większość mieszkańców Jaślisk była bardzo pomocna, natomiast sama dokumentacja do filmu obfitowała w różne doświadczenia. Rozmawialiśmy z kołem gospodyń wiejskich. Streściliśmy fabułę z dwoma głównymi wątkami, czyli chłopakiem udającym księdza i traumą wypadku, który podzielił społeczność. Janek mówił przez dwie godziny, aby zjednać sobie panie, ale one kręciły głowami, wzdychały. Nie bardzo im się to podobało. Nie podobało im się, że chłopak udaje księdza, a przecież by go wylegitymowali, przecież księża świetnie wiedzą, kto jest księdzem, a kto nie. Miały wątpliwości, czy nasz film nie będzie opowieścią o głupich ludziach. Masa argumentów na nie. Następnego dnia poszliśmy do innego koła gospodyń, działającego przy domu kultury. Opowiadamy im o poprzednim spotkaniu, na co pytają: "O, z którymi kobietami gadaliście?". Wymieniliśmy nazwiska i okazało się, że fałszywy ksiądz funkcjonował w jednej z pobliskich miejscowości przez dwa lata. I że syn jednej pani wjechał w syna drugiej, one się nienawidzą, ale w kole gospodyń działają razem, bo ksiądz im kazał. Zbiegów okoliczności było masę.
Paulina Milewska, Udając księdza, „Wysokie obcasy” 2019 r., nr 41.
Jan Komasa - reżyser
(...) obserwuję uniwersalne mechanizmy w sztucznie wykreowanej społeczności oddzielonej od świata górami. Choć kręciliśmy w Jaśliskach, zrezygnowaliśmy z regionalizmów w języku. Szukaliśmy trochę skandynawskich typów urody, bohaterowie są chłodniejsi, trochę niepolscy. Nie ma tu również przaśności imienin u szwagra. Bardzo uważałem, aby traktować swoich bohaterów z szacunkiem. Nie chciałem się śmiać z przywar. Nie pozwoliłbym sobie na ironizowanie na temat ludzi, których nie znam od podszewki. Wyrzucam to sobie, że my, mieszkańcy miast, przez wiele lat żyliśmy obrazem wsi z „Arizony” Ewy Borzęckiej, a później „Pokłosia”. Dopiero „Boże Ciało” pomogło mi odgarnąć z głowy pajęczynę i zobaczyć na prowincji inny świat.
Krzysztof Kwiatkowski, Pracowałem w cieniu miesięcznic, „Wprost” 2019, nr 41.
"To miejsca same mnie znajdują, ja je tylko rozpoznaję", rozmowa Grażyny Bochenek ze scenografem Markiem Zawieruchą
Zobacz na mapie

Dom prywatny w Jaśliskach IV
„Ksiądz ma rację, ale to ja mam władzę” – mówi wójt w jednym z filmowych dialogów. W małym miasteczku z wójtem lepiej nie zadzierać, dlatego Daniel zgadza się spełnić jego prośbę i poświęcić nowy budynek tartaku. Nie może się jednak powstrzymać i podczas modlitwy nakazuje wszystkim elegancko ubranym gościom klęknąć... w błocie. Co więcej, udawany ksiądz mówi wówczas o chorobie na władzę i chciwości oraz o pokusie szukania osób gorszych od siebie. Wójt (Leszek Lichota) słucha tych słów z uwagą. I klęczy.

Dom prywatny w Jaśliskich III
Po wyjściu z poprawczaka to właśnie na plebanii – zupełnie niespodziewanie – Daniel znajduje swój nowy dom. Proboszcz, który do tej pory skutecznie ukrywał przed mieszkańcami wsi swoją słabość do pigwówki, decyduje udać się na odwyk. Młody kleryk zastępuje sędziwego księdza, wieczorami zasłania okna i ze smarftona uczy się kościelnej liturgii. „Ludzi dużo, wiernych mało” – skarży mu się przed odjazdem proboszcz, świetnie zagrany przez Zdzisława Wardejna. Później, gdy Daniel podejmie próbę naprawy relacji między mieszkańcami, nieznany sprawca podpali stojący obok plebanii warsztat.

Kościół Rzymskokatolicki pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Jaśliskach
Co prawda liturgiczne formuły Daniel musi googlować na smartfonie, ale kazania pisze sam. Wygłasza je potem z charyzmą i przekonaniem, zaś celebrowane przez niego nabożeństwa spotykają się z fantastycznym przyjęciem u wiernych. Należy zaznaczyć, że filmowe msze faktycznie nie odbywają się w sanktuarium w Jaśliskach, ale zupełnie gdzie indziej, zaś jaśliski kościół występuje tylko w ujęciach z zewnątrz. Sanktuarium widać w licznych scenach, między innymi podczas procesji Bożego Ciała. Widzimy wtedy na ekranie także liczną grupę mieszkańców Jaślisk, niektórzy szacują, że w filmie Komasy pojawia się ich nawet setka.

Dom prywatny w Jaśliskach II
Gospodynią tego miejsca jest Lidia – osoba surowa, zasadnicza i bardzo pobożna. Nie może poradzić sobie ze śmiercią nastoletniego syna, który wraz z grupą przyjaciół zginął niedawno w wypadku samochodowym. Córka Lidii, Marta, nie znajduje u matki zrozumienia, a konflikt między kobietami pogłębia się. Bohaterki nie są zdolne do bliskości. Aleksandra Konieczna jako Lidia i Eliza Rycembel w roli Marty tworzą fenomenalne kreacje aktorskie.

Dom prywatny w Jaśliskach I
W tragicznym wypadku, w którym zginął syn kościelnej, śmierć poniosło także pięcioro jego rówieśników oraz kierowca drugiego samochodu. Małomiasteczkowa społeczność właśnie mężczyznę obarczyła odpowiedzialnością za tragedię, a obiektem gniewu i nienawiści rodziców stała się wdowa po kierowcy (Barbara Kurzaj). Dom, w którym kobieta mieszka, to niemal jej więzienie. Dopiero udawany ksiądz zmienia nastawienie mieszkańców do wdowy, dzięki czemu w finale może ona wejść do kościoła i stanąć obok swoich sąsiadów.

Pomnik 600-lecia Jaślisk
Marta (Eliza Rycembel) wspiera Daniela w jego działaniach na rzecz odbudowania wspólnoty w miasteczku, jednak nawet ona nie potrafi przekazać innym całej prawdy o faktycznych okolicznościach tragicznego wypadku samochodowego. Tak naprawdę dopiero pod wpływem udawanego księdza, dziewczyna zdaje sobie sprawę, jak bardzo zakłamana jest rzeczywistość, w której przyszło jej żyć. Gdy Daniel opuści wieś, na wyjazd decyduje się także Marta. Przy pomniku na granicy miasteczka samotna dziewczyna łapie stopa i zaczyna nowy etap w swoim życiu.

Tablica w Jaśliskach
Czy można pogodzić się ze śmiercią własnego dziecka, które zginęło w sposób bezsensowny? To zadanie niemal niemożliwe. Mieszkańcy miasteczka nie potrafią wytłumaczyć sobie utraty nastoletnich synów i córek. Tworzą „tablicę żałoby” i regularnie modlą się przy niej pod przewodnictwem kościelnej. Liczą na uspokojenie emocji i pogodzenie się z losem, zamiast tego podtrzymują traumę i pielęgnują w sobie pogardę do innych.

Stadion w Jaśliskach
Festyn na zakończenie Bożego Ciała to mydlane bańki, stragany z jedzeniem oraz roześmiani ludzie. Wielu z nich robi sobie z Danielem selfie, inni zapraszają go do tańca. Panuje nastrój niewymuszonej zabawy, ale nad całą sceną unosi się atmosfera oczekiwania na to, co nieuchronnie musi nadejść. „Czasu niewiele, tylko dwie niedziele, mogę miły z tobą być” – śpiewa Marta (Eliza Rycembel).






















