\ kapliczka na Trakcie Węgierskim

Tędy na rowerowe patrole jeździ Andrzej. Tędy do klientów ze swoim obwoźnym punktem łatania dętek dociera Zalatywój (Marek Litewka). Swój biznes traktuje bardzo poważnie i nawet w Wigilię dostarcza klientom gumofilce, bo przecież „ekspres to ekspres”. Duże znaczenie ma też to, że na beskidzkim trakcie wino truskawkowe zbliża ludzi prawie tak, jak w barze Galicja – pozwala im w spokoju podyskutować o minionych wydarzeniach oraz poczynić plany na przyszłość. To tu Andrzej spotyka się z Zalatywójem, Jankiem traktorzystą (Maciej Stuhr) i Mietkiem (Lech Łotocki) i postanawiają, że duch Kościejnego powinien już na dobre opuścić Żłobiska.

 

 

psf0017kapliczkawino
kapliczka

 

Ikona cytat
Dariusz Jabłoński
reżyser i autor scenariusza:

„[Reżyser Dariusz Jabłoński] opowiada, że bardzo długo kombinowali z ubraniem dla Zalatywója, jednego z głównych bohaterów. Nawet specjalną gumkę mu wymyślili przy nogawkach od spodni. I wtedy przyjechał Franek [Farbaniec, mieszkaniec Jaslisk] na swoim trójkołowym motorku. Motorek wyglądał wypisz, wymaluj, jak opisany przez Stasiuka pojazd Zalatywója. A Franek – dokładnie tak samo jak Marek Litewka, grający tę postać. Nawet nogawki miał tak samo podpięte.

– W związku z tym, jak Marek w jakiejś scenie nie mógł grać w drugim planie, to braliśmy Franka – śmieje się Jabłoński”.

Ewa Gorczyca, Tomasz Jefimow, Jak Jaśliska wypadły w filmie Wino Truskawkowe, „Nowiny” 9.05.2009.

 MG 2446

 

„Kiedy jeździłem ze Stasiukiem po okolicy, moją uwagę zwróciły kamienne krzyże na poboczu. Wokół była dzika przestrzeń porośnięta krzakami albo wielkie polany. Andrzej pokazywał –  'w tej dolinie jeszcze przed wojną było 320, 150, 240 chałup'. Trzysta lat temu to był bardzo ludny region, gdzie żyły całe pokolenia Łemków. A nagle wszystko zarosło trawą. Ludzi wypędzono, drewniane domy się rozpadły. Po tamtej kulturze zostały tylko te kamienne krzyże. Ich widok nie był smutny. Przerażająca jest wizyta w Auschwitz, gdzie nie rozumiesz, jak można było coś takiego zrobić. Natomiast stojąc w beskidzkiej dolinie, rozumiesz, że życie jest krótkie, że masz mało czasu. Że po ludziach może nie pozostać nic poza wyrwaną z czasu przestrzenią. Dopiero wtedy zrozumiałem 'Opowieści galicyjskie'. Nad tymi miejscami naprawdę unoszą się duchy”.

Krzysztof Kwiatkowski, Piwo w wychodku, „Wysokie obcasy” 2009, nr 19.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.


więcej